Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nauka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nauka. Pokaż wszystkie posty

Wyzwanie językowe - podsumowanie


Wyzwanie językowe już jakiś czas temu dobiegło końca. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie był to fajny okres. 
Październik nie jest łatwym miesiącem - szczególnie dla studentów. Po trzech miesiącach laby trzeba wrócić do szarej rzeczywistości, chyli chodzenia na uczelnię, pisania kolokwiów i nie wiadomo czego… Po takiej przerwie trudno jest wysiedzieć te kilka godzin, a co dopiero zrobić coś produktywnego - dla siebie. A jednak! Uczestnicy naszego wyzwania językowego zdecydowali się podjąć to wyzwanie, za co po raz kolejny serdecznie dziękuję.

Dlaczego wyzwanie zaczęło się 1-go października?
Początek roku akademickiego dla większości studentów nie jest czasem intensywnym, ponieważ dopiero co rozpoczynają się nowe zajęcia (wykłady, laborki czy ćwiczenia). Pozwala to głównie studentom (ale nie tylko) choć 10-15 minut poświęcić na coś innego niż uczelnia - na własny rozwój, czyli na naukę języków. 
Według mnie październik to lepszy miesiąc niż styczeń/luty, czyli czas sesji albo wakacje (bo większość z nas oczekuje w tym momencie tzw. „laby” i #nicnierobienia).

Ile trwało wyzwanie?
Wyzwanie trwało cały miesiąc, czyli 31 dni. 

Na czym polegało wyzwanie?
Wyzwanie językowe pozwalało zapisanej wcześniej osobie otrzymywać codzienne email z pięcioma nowymi idiomami wraz z tłumaczeniem i przykładem użycia. 
To TYLKO 5 idiomów, w ciągu miesiąca daje już 155 nowych słówek/wyrażeń, a to już naprawdę dużo.
Idiomy są specyficzne, czasami są podchwytliwe i ich tłumaczenie wydają nam się zupełnie inne. Podczas wyzwania nie chciałam „zadręczać Was” nieskończoną liczbą idiomów każdego dnia. Mniej, ale systematycznie to przepis na sukces.

Jak wyglądały zapisy na wyzwanie?
Zapisy trwały ok. 2 tygodni. Każda zainteresowana osoba na adres mailowy ajga.pisze@gmail.com wysyłała maila o tytule „Wyzwanie językowe”, a w jej treści wpisywała „Chcę wziąć udział w wyzwaniu” i podpisywała się imieniem. Oto cała filozofia ;)

Byłam bardzo, bardzo zaskoczona tak dużą liczbą osób, która wzięła udział w wyzwaniu! Dziękuję za każdego maila, pozytywne słowa i pochwały. 
Starałam się, żeby wyzwanie było jak najbardziej dla Was i żebyście mogli z niego skorzystać.
Jestem pewna, że to nie ostatnie wyzwanie. Jak dla mnie było super!

Wyzwanie zostało zrealizowane przy współpracy z FISZKI i to na podstawie tego produktu zostało sporządzone wyzwanie. Serdecznie dziękuję firmie za wkład w to wyzwanie - bardzo się cieszę, że razem mogliśmy stworzyć tak niesamowite działanie językowe!

Nasz językowy październik był realizowany na podstawie Fiszki - Idiomy na poziomie B1-C2. Z okazji Black Friday możecie jeszcze skorzystać z promocji -35%! 

Być może niedługo odbędzie się jakieś kolejne wyzwanie. Serdecznie Was do tego zapraszam. Dla każdego starczy miejsca :)


Co sądzicie o takich wyzwaniach? Pomagają zmobilizować się do nauki? 
Czytaj więcej >

WYZWANIE JĘZYKOWE


Lubicie język angielski? Ja bardzo! W związku z tym postanowiłam zrobić coś dla siebie i uczyć się go nie tylko na uczelni, ale także w czasie wolnym. Szczególnie teraz, kiedy uczelnia się jeszcze nie rozpoczęła, ale także w początkowych miesiącach nauki, gdy nie będzie jej aż tak wiele (mam nadzieję!).

Same zajęcia nie wystarczą - nie ważne czy to zajęcia w szkole, na uczelni, korepetycje,... Trzeba włożyć wysiłek i poświęcić swój czas. 
Aby opanować język obcy na naprawdę dobrym poziomie trzeba uczyć się słówek I robić to systematycznie. Nieznane wyrazy pojawiają się wszędzie - filmach, książkach, konferencjach, webinarach, piosenkach, codziennej konwersacji... 
Niektórych słów nawet nie tak trudno się domyślić z kontekstu zdania, inne można łatwo sprawdzić w słownikach. Są jednak IDIOMY, które warto znać. Idiomy to utarte związki wyrazowe, które składają się z kilku słów, a ich całościowe znaczenie jest zupełnie inne niż dosłowne znaczenie każdego ze słów. Gdy w zdaniu użyty jest idiom, nie tak łatwo domyślić się jego znaczenia.

W związku z tym, razem z FISZKI stworzyliśmy wyzwanie językowe, które, mam nadzieję, zachęci nas (mnie także) do tego, aby uczyć się języka angielskiego - dla siebie!
Dlatego zapraszam Was na październikowe wyzwanie! Nauki na uczelni nie będzie jeszcze wiele, w szkole, liczę na to, że też nie będzie tragedii. Razem możemy przeżyć cudownych 31 dni, ucząc się nowych słówek. Po zaledwie miesiącu poznasz 155 nowych słówek - każdego dnia tylko (i aż) 5 nowych idiomów do przyswojenia, wraz z przykładami użycia.

ZAPRASZAM do zapisywania się! Ruszamy 1-go października.
ZAPISY trwają od dziś do 29 września. Jak się zapisać?!
Na mój adres mailowy, ajga.pisze@gmail.com, wyślij maila - w tytule "Wyzwanie językowe", a w treści "Chcę wziąć udział w wyzwaniu". Wielka prośba! Podaj także swoje imię.

Nie czekaj do ostatniej chwili i zapisz się już dziś!
Już nie mogę się doczekać! A Ty?
Czytaj więcej >

JAK SIĘ UCZYĆ, ABY SIĘ NAUCZYĆ?


Bardzo często na naukę poświęcamy wiele czasu - szkoła podstawowa, gimnazjum, szkoła średnia, teraz studia. Wiedza nie przychodzi sama z siebie. 
W książkach spędzamy godziny, miliony godzin. 

Sama pamiętam, kiedy wracałam ze szkoły po ośmiu godzinach, jadłam obiad i znów lądowałam 

w książkach do późnego wieczora. Czy pamiętam wszystko? Niestety nie, ale na przestrzeni lat nauczyłam się uczyć.

O co trzeba zadbać? Z czego zrezygnować?
Aby się nauczyć, na nauce trzeba się skupić i przygotować na to siebie oraz swoje otoczenie.
  1. Porządek wokół siebie
    Bardzo ważne jest, aby w pokoju panował porządek - zero porozrzucanych ubrań, starych i brudnych naczyń czy książkach leżących w kupkach na podłodze. Musi być czysto. Tak samo na biurku - a może przede wszystko na nim. Zrezygnuj z niepotrzebnych bibelotów - ogranicz je do minimum - i zrób przestrzeń na niezbędne książki i materiały do nauki.
    Nie zapomnij przewietrzyć pokój - wtedy nasz mózg lepiej pracuje, łatwiej jest nam się skupić. I jest przyjemniej :)
  2. Systematyczność
    Kiedyś przeczytałam bardzo fajny artykuł dotyczący nauki. Jedna grupa uczyła się raz w tygodniu (dłużej), druga grupa codziennie i zdecydowanie krócej. Na pewno domyślacie się, że to ta druga osiągnęła lepsze wyniki. Bo bardzo ważna jest systematyczność. Dlaczego? Ponieważ cały czas jesteśmy na bieżąco z materiałem, uczymy się po mniejszych partiach materiału, co jest atrakcyjne, bo nie ma stosów regułek do nauczenia.
    Bycie systematycznym na dłuższą metę na prawdę przynosi niesamowite efekty.
  3. Powtarzanie materiału
    Jeśli się czegoś nauczyłeś, bo któregoś dnia przysiadłeś do książek, a później umiałeś to powtórzyć z pamięci - super. Ale jeśli nie będziesz sobie tego regularnie przypominał, utrwalał i systematyzował, gwarantuję Ci, że ta wiedza wyleci Ci z głowy jeszcze szybciej niż przyszła. Najlepszym przykładem jest nauka słówek z języka obcego - na zaliczenia dostajemy listy słówek, które wkuwamy na pamięć. Przychodzi klasówka - dostajemy to 5, ale jeśli usłyszymy to słówko po kilku miesiącach… wiemy, że dzwoni, ale nie wiemy, w którym kościele.
    Podobno trzeba powtarzać słówko przez miesiąc, aby naprawdę się go nauczyć. Czy to prawda? Nie wiem, ale może Wy mi powiecie :)
    Jedno jest pewne, powtarzać trzeba, bo nic nie zapamiętuje się po pierwszym razie.
  4. Znalezienie swojego sposobu
    Każdy z nas woli uczyć się inaczej - są wzrokowcy, są słuchowcy… A ich sposób zapamiętywania informacji będzie inny. Warto uświadomić sobie swoje preferencje i ułatwić sobie życie znajdując odpowiednie rozwiązanie.
    Na pewno ten temat zostanie przeze mnie przedstawiony osobno. 
  5. Korzystanie z notatek z poprzednich lat
    Każdy z nas w ciągu swojej „szkolnej kariery” gromadzi wiele zeszytów. Nie każdy się przyda, ale z własnego doświadczenia wiem, że życie potrafi zaskoczyć. A notatki nawet z gimnazjum czy szkoły podstawowej potrafią się przydać na „stare lata”.
    Sama na studiach korzystam czasami z notatek z liceum, a zeszyty z korepetycji z angielskiego zbieram w swojej szafce od ponad 12 lat. I uwierzcie mi, że co jakiś czas wracam do tych notatek i sterty kserówek.
  6. Wykorzystywanie wiedzy (obalenie reguły Zakuć-Zdać-Zapomnieć)
    Aby wiedza, którą zdobędziemy nie wyparowała z głowy dobrze jest móc ją wykorzystać. Różne fora internetowe, własny blog tematyczny, pisanie notatek na swoim komputerze lub w zeszycie, jeśli to język obcy to kontakt z obcokrajowcami czy czytanie artykułów w obcym języku. XXI wiek ma wiele otwartych dróg dla nas, co jest wielką szansą. Wystarczy chcieć i działać.
  7. Zasada najpierw przyjemności, potem obowiązki; czy odwrotnie?
    Zawsze uczona byłam, że najpierw trzeba wykonać swoje obowiązki, aby iść na zasłużony odpoczynek. Jednak z własnego doświadczenia wiem, że starałam się wykonać moją pracę „po łebkach” by jak najszybciej przejść do tych miłych i przyjemnych rzeczy, które były przeze mnie naprawdę wyczekiwane.
    Ostatnio jednak spotkałam się ze stwierdzeniem, że powinno się wykonywać najpierw przyjemności, a dopiero później obowiązki. Dlaczego? Bo nie pędzimy, aby wykonać to co „muszę”, ale robię najpierw to co chcę, więc nic mnie już nie kusi i mogę poświęcić się obowiązkom.
    Przyznam, że ciężko mi stwierdzić, które rozwiązanie jest lepsze. Wydaje mi się, że jest to opinia czysto subiektywna.
  8. Zostaw telefon, laptop, internet, muzykę i filmy
    To podstawowe rozpraszacze, które sprawiają, że Twoja wiedza zamiast rosnąć, jest constans. Wiadomości na Facebooku, zdjęcia na Instagramie, wciągająca melodia lub fabuła… To wszystko sprawia, że zamiast siedzieć i zapamiętywać, Twoje myśli będą zupełnie gdzie indziej.
    Warto odłożyć wszystko na bok i skupić się na tym, co w danym momencie jest najważniejsze, czyli nauczenie się. A żeby to osiągnąć, warto zastosować kolejny punkt…
  9. Rób przerwy
    Nauka tzw. „ciurkiem” wcale nie jest efektywna. Ponieważ im dłużej się uczysz, tym bardziej jesteś zmęczony, a Twój mózg przyswaja coraz mniej informacji.
    Aby temu zapobiec, warto robić co jakiś czas przerwy i uczyć się blokami; np. 45 minut nauki i 15 minut przerwy. W ten sposób, co jakiś czas, Twój mózg będzie się regenerował.
    Nie warto się odrywać od nauki, dlatego polecam przygotować sobie picie i coś do zjedzenia; w razie co, aby nie musieć odchodzić od biurka <- prawda jest taka, że wtedy czas pędzi nieubłaganie 
    i z rzekomych 5 minut robi się 25.

To kilka moich sprawdzonych pomysłów na to jak się uczyć. Mam nadzieję, że pomogą także Tobie. Nauka chyba dla nikogo nie jest niczym przyjemnym, ale każdy uczyć się musi. Dlatego warto zaprzyjaźnić się 
z książkami, obrać swój kierunek i iść do przodu.
Korzystasz z któregoś sposobu?
Czytaj więcej >

Monopoly, czyli moja mała encyklopedia zarządzania


Jak wiecie studiuję zarządzanie. I mimo że nie był to mój pierwszy wybór, to wydaje mi się, że jest jak najbardziej udany. Dlaczego? Bo lubię analitycznie myśleć, planować i mieć świadomość, że decyzje, które podejmuję nie dotyczą tylko „tu i teraz”, ale także kształtują przyszłość. To czego teraz się uczę, to coś w czym się spełniam.

Uczelnia uczelnią - wiadomo, że nie zawsze lubię tam chodzić. Ale można się kształcić, zdobywać wiedzę 
i „doświadczenie” nie tylko na uczelni czy w pracy. Nie samą nauką człowiek żyje. Dlatego ja postawiłam na Monopoly - grę, która pozwala weryfikować moje umiejętności, która mnie bawi i uczy.

Przecież Monopoly to nic innego jak podejmowanie decyzji, inwestowanie, rozeznanie w nieruchomościach (mimo że to tylko gra, to człowiek „zielony” w danym temacie może zaczerpnąć choć trochę wiedzy 
w praktyce).
Wiem, może brzmi to dziwnie i banalnie, ale ta gra naprawdę potrafi nauczyć i pomóc 
(i mówię to ja - studentka zarządzania). 



Poza tym ta gra to totalna petarda w mojej rodzinie. Do domu nie przyjeżdżam często, ponieważ mam do niego trochę ponad 240 km. Uczelnia, obowiązki, zajęcia dodatkowe - nie pozwalają mi na częste powroty. Jednak kiedy już przyjeżdżam, chcę wykorzystać ten czas na 100%, a nawet 1000%. Uwielbiam te momenty, kiedy wszyscy siedzimy w jednym pokoju: są rodzice, babcia, siostra ze swoją rodziną (a są to już dwa pokolenia) i ja z moim kochanym towarzyszem. Wiadomo, lubimy rozmawiać, wspominać czasy dzieciństwa, wygłupiać się z moją małą siostrzenicą. Ale prawda jest taka, że sami także lubimy się trochę odprężyć i grać w planszówki - tak jak za starych dobrych czasów, kiedy to ja byłam dzieckiem. 
Bo Monopoly to gra, która łączy pokolenia. Jest od 8 roku życia (chociaż moją dwuletnią siostrzenicę już do niej ciągnie), ale każdy z nas naprawdę miło spędza przy niej czas, a minuty płyną w mgnieniu oka. 
To cudowny czas integracji trzech (a nawet czterech) pokoleń. 
Szczególnie na początku semestru nie trzeba lecieć od razu do książek, ale można grać, bawić się 
i odetchnąć pełną piersią.

Studenci też uwielbiają tą grę. Jakakolwiek domówka nie obędzie się bez niej! 

Mimo że wiosna przychodzi wielkimi krokami, to i tak nie ominą nas deszczowe dni. Czasami jeszcze jest zimno, wietrznie, wręcz paskudnie!  A to właśnie idealny czas, aby posiedzieć w domu i spędzić go inaczej niż zwykle.
Zamiast siedzieć z głową w komputerze, oglądać bezsensowne seriale, słuchać godzinami muzyki, czy spać na siłę - zadzwoń po znajomych, albo idź po nich (dobry pomysł dla tych, którzy mieszkają w akademiku) 
i zaproś do siebie. Integracja ponad wszystko! Koniec z głowami w telefonach. Pora na rozmowę i dobrą zabawę.


Jestem pewna, że Monopoly to gra, która przypadnie do gustu każdemu. Nie wymaga ponadprzeciętnych umiejętności, wciąga (niczym nałóg), bawi, uczy, integruje i powoduje, że czas płynie szybko i miło, 
a instrukcja i zasady gry są zrozumiałe i proste. W mojej rodzinie gra przypadła do gustu wielu pokoleniom (nawet tym 70+).
Uwierzcie mi, spotkania rodzinne nie muszą być nudne. Spotkania z przyjaciółki nie muszą być oparte na elektronice i internecie. A randki z ukochanym mogą być oryginalne.
I muszę przyznać, że Monopoly to jedna z nielicznych gier, które wyjątkowo przypadły mi do gustu. 

Czy ją Wam polecam? Oczywiście! I w 10000% potwierdzam, że udana zabawa jest gwarantowana.


A jak jest u Was? Graliście w nią? Macie? Jakie są Wasze doświadczenia?

HASBRO
Czytaj więcej >

FISZKI JAKICH NIE ZNACIE


Ostatnio pisałam Wam o moim fiszkowym sposobie na naukę słówek obcojęzycznych. Jeśli nie widziałeś tego wpisu, zapraszam TUTAJ. Ale dziś chcę powiedzieć Wam, że fiszki to nie tylko sposób na opanowanie języka obcego. „Kompetencje XXI w.” to wyjątkowe karteczki, które uczą kompetencji miękkich - niezbędnych do osiągnięciu sukcesu w dzisiejszych czasach.

Kompetencji, które można nabyć, jest mnóstwo; a wiele z nich zostały opracowane i znajdują się TUTAJ.
Ja zaopatrzyłam się w „Naukowe sekrety motywacji”. Nie wiem jak Wam, ale mnie czasem jest naprawdę ciężko się zmotywować. Doszłam do wniosku, że potrzebuję pomocy i wsparcia - spróbowałam.

FISZKI składają się z 40 kart.
Z jednej strony fiszki znajduje się wiedza w pigułce, czyli podstawowe informacje, które powinieneś znać. Z drugiej - ćwiczenie, które powinieneś robić (jedno na każdy dzień).

Oprócz tego dostajesz dostęp do 9 filmów wideo (do których kod dostajesz wraz z kupionymi fiszkami) - czekają na Ciebie na stronie internetowej, do której już zawsze będziesz miał dostęp. Oprócz tego do pobrania zyskujesz 3 e-booki i narzędzia motywacyjne wraz z planem pracy.

Mnóstwo inspiracji i pomocy do motywacji.
Pewnie sami wiecie, pomysłów w głowie można mieć mnóstwo. Ważne jest to, co z nimi zrobimy. A czasami po prostu nie chce się ruszyć tych naszych czterech liter z kanapy.
Te fiszki to narzędzie, które pomoże Ci się pozbierać i zacząć działać.
Jestem przekonana, że kiedy zobaczysz pierwsze efekty swojego wysiłku i swojej pracy nabierzesz powera :)

Fiszki, które kupiłam, to idealna forma nauki dla zabieganych. Wystarczy wrzucić je do torby lub plecaka i czytać/uczyć się w wolnych chwilach - np. w drodze na uczelnię czy w trakcie przerwy między zajęciami.


Według mnie, dobrze jest zacząć dzień od fiszki i skończyć go, przypominając sobie jej treść i rozliczając się z ćwiczenia.

Te fiszki to sposób na kilka dni, które pomogą Ci trwale zmienić Twoje życie. Owoce tej kilkudniowej pracy możesz zbierać latami. Może warto spróbować? Ja na pewno nie żałuję!
Widzę, że te ćwiczenia pomagają mi w codziennych zadaniach.


A Ty, słyszałeś o fiszkach „Kompetencje XXI wieku”? Korzystałeś z nich?
Czytaj więcej >

MÓJ NIEZAWODNY SPOSÓB NA NAUKĘ SŁÓWEK


Nauka języka obcego potrafi nudzić i zniechęcić do dalszego działania. Uczenie się na pamięć kilku kolumn słówek, monotonne  zadania gramatyczne i cały czas schematy. Uwielbiam języki obce i teraz, po wielu metodach prób i błędów, wiem, że tradycyjne sposoby na opanowanie języka obcego zaczynają zawodzić. Co w takim razie należy robić? Sięgać po nowe sposoby, które ułatwią Ci naukę.

Języka angielskiego uczę się już 15 rok, ale wciąż nie wiem wszystkiego. Są słówka, które powalają mnie na łopatki, konstrukcje gramatyczne, na widok których szczęka opada mi do podłogi. Wypróbowałam wiele metod, chcąc jak najlepiej, najszybciej i najskuteczniej opakować język. 
Jedną z nich jest nauka poprzez fiszki, które w łatwy i przyjemny sposób pomagają opakować język.

Fiszki to prostokątne kartoniki, które po jednej stronie mają słówko polskie, a z drugiej - to samo słowo w języku obcym (w moim przypadku jest to język angielski). Dużym ułatwieniem jest także wymowa danego słowa, a często są przedstawione także przykłady użycia w zdaniu.

Fiszki sprzedawane są w zestawach. Ja skorzystałam z BIZNES ANGIELSKI, który pomaga mi opanować słownictwo związane z biznesem (jak sama nazwa wskazuje). Znajduje się tu 37 bloków tematycznych, które w sumie dają mi 2500 nowych słówek - a to naprawdę wiele.

Oprócz metody, która może uczyć i bawić - ponieważ nie patrzymy na zwykłą listę słówek zgrupowanych alfabetycznie, ale widzimy słówko w języku polskim lub obcym i możemy sprawdzać swoją pamięć.

W zestawie nie znajdują się same fiszki. Dodatkowo zawarte jest etui, które ułatwia naukę w podróży. Jeśli idziesz na uczelnię, jedziesz tramwajem, busem lub pociągiem, biegasz na siłowni - nie warto brać 2500 słówek, bo wiadomo, że się ich nie nauczysz podczas półgodzinnej podróży. W małym pojemniku weźmiesz kilka fiszek (tyle ile będziesz w stanie nauczyć się przez określoną ilość czasu), które nie będą zajmowały dużo miejsca w Twoim plecaku lub torebce.


Fiszki to także system, który pomoże Ci opakować słówka nie metodą 3Z (Zakuć - Zdać -Zapomnieć), ale w ten sposób, że zapamiętasz je naprawdę na długo.
Biznes Angielski posiada 5 przegródek (1-5), które pokazują Twój poziom znajomości poszczególnych słówek. 
1 - nie umiem
2-5 - umiem
Systematycznie przekładasz fiszki do kolejnej przegrudek. W tym systemie nie zostajesz sam - cała instrukcja rozpisana jest na MEMOBOX-ie.


Kupując fiszki zyskujesz także nagrania mp3, które na pewno ułatwią Twoją naukę.
Sam wiesz, że nauczenie się nowych słów to nie tylko jego pisownia, ale także wymowa i umiejętność zastosowania go w zdaniu -> Przecież słowo ‚castle’ to nie zamek w drzwiach.
W Twoim zestawie fiszek dostajesz kod dostępu internetowego, na którym czeka Cię wiele ciekawych pomocy:
  1. mFISZKI - internetowe fiszki, które kupiłeś w wersji papierowej z nagraniami audio. Możesz patrzeć na słówko w dwóch językach i obracać fiszką; słuchać lektora, który czyta słowo oraz przykład użycia.
    W mFISZKACH masz kilka opcji do wyboru jeśli chodzi o naukę (zarówno do kategorii jak i do dźwięku). mFISZKI to także metoda MEMOBOX.
  2. Podczas korzystania z mFISZKI masz także możliwość zrobienia sobie testu kontrolnego, który sprawdzi Twoją wiedzę. Do pytań znajdują się nagłówki, dzięki czemu wiesz, w jakiej kategorii znaleźć słówko, którego jeszcze nie opanowałeś lub je zapomniałeś.
    Masz możliwość zobaczenia prawidłowych odpowiedzi, powtórzenia testy oraz procentowego zobaczenia swojego wyniku.
    mFISZKI podpowiadają Ci także z jakich produktów FISZKI możesz skorzystać na stopniu zaawansowania językowego, na którym obecnie się znajdujesz.
  3. Na platformie możesz pobrać nagrania mp3, które na pewno wykorzystasz podczas nauki słówek. Są one ułożone tematycznie, więc na pewno nie będzie problemu ze znalezieniem konkretnego (poza tym na każdej fiszce znajduje się numer słowa, którego nagrania potrzebujesz).
Moje Fiszki „Biznes Angielski” w swoim zestawie posiadają także mały motywator, który pozwoli mi sprecyzować moje cele językowe, wyrobić nawyk nauki, i nie tylko…

Co ważne!
Każde fiszki na swoim opakowaniu mają zaznaczony poziom językowy (A1,A2, B1, B2, C1, C2) - pomoże Ci to dobrać słownictwo, które będzie dostosowane do Twoich obecnych potrzeb.


Jaka jest moja opinia?
Z czystym sumieniem polecam fiszki, które pomogą Ci opanować nowe słówka i ich wymowę w przyjemny sposób. Pięcioetapowy MEMOBOX zapewni, że nowe wyrazy nie wylecą z Twojej głowy po tygodniu czy miesiącu.
Można efektywnie uczyć się samodzielnie.
Nauka języka nigdy nie była tak prosta.


Korzystaliście już z Fiszek?

Czytaj więcej >

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia