Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zarządzanie i organizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zarządzanie i organizacja. Pokaż wszystkie posty

HOBBY – JAK TO Z NIM JEST?


Pasja, która daje człowiekowi satysfakcję – to cudowne uczucie móc oddać się czemuś, co się kocha, w chwilach złości, smutku czy radości. Czy pasja przychodzi sama? Oczywiście, że nie! Ale jeśli zaczniesz coś robić, coś co Cię zainteresuje i wciągnie, będziesz wiedział, że w tym momencie Twoje życie bez tego nie będzie już takie samo. To tak jak z miłością.
W moim dwudziestojednoletnim życiu miałam kilka naprawdę fantastycznych pasji, które w każdym okresie mojego życia bardzo mi pomogły. Piszę „miałam” ponieważ z czasem ulegało to zmianie, jednak od kilku już dobrych lat poświęcam się głównie jednej – ale po kolei…
Czasy podstawówki to koła plastyczne, które uwielbiałam. Rysowanie, malowanie bardzo mnie odprężało, uwielbiałam to. W swoim rodzinnym domu do tej pory mam rysunek martwej natury na brystolu, malowany węglem. Uwielbiam go…
W tak zwanym międzyczasie próbowałam tańca – głównie towarzyski, ale nie tylko. Fajne zajęcia ruchowe pozwalały mi się wyładować. A jak to ze sportem bywa naprawdę pomagał – psychicznie i fizycznie. Nie da się zaprzeczyć, że miałam wtedy kilka kilogramów za dużo 😉
Był także fotografia – uwielbiałam robić zdjęcia – przede wszystkim krajobrazowe. Fotografowanie połączone ze spacerowaniem, a później obróbką zdjęć to coś co bardzo mnie pochłaniało. Kiedy mogłam, szczególnie w czasie ferii zimowych, to uczestniczyłam w różnych kursach – zarówno praktycznych jak i teoretycznych. Na jakiś czas to porzuciłam, ale teraz wróciłam – i to ze zdwojoną siłą! Teraz się nie poddaję, a wręcz przeciwnie – nieustannie kształcę. Nawet nie wiecie jaka to dla mnie frajda.
Kiedy byłam w czwartek klasie do mojego życia weszła muzyka i zagościła w moim życiu i sercu na dłużej. Nauczyłam się grać na gitarze i uważam, że to właśnie to nauczyło mnie wytrwałości, pracy mimo zniechęcenia, działania,… Muzyka pozwoliła mi się rozwinąć.
Grałam, śpiewałam, kształciłam się na różnych kursach. Granie i śpiewanie (tak, tak – też śpiewałam) pochłonęło mnie całkowicie. Ta umiejętność pozwoliła mi udzielać się w różnych sferach – w szkole, Kościele, diecezji, a także towarzysko. Dzięki muzyce poznałam wiele fantastycznych i inspirujących ludzi. 
Choć po gitarę nie sięgam już tak często, to wiem, że nie zapomnę jak wiele jej zawdzięczam. 
Od jakiegoś czasu w moim życiu jest pisanie i to ono pochłania mnie całkowicie. Uwielbiam to!
Prawda jest taka, że blogowałam (i wciąż to robię) od dzieciństwa – naprawdę! Swój pierwszy blog założyłam będąc w podstawówce. Ale pewnie się domyślacie, że pisałam tam na „mało ważne” tematy. Ale przyznam, że sama dokładnie nie pamiętam.
Tak naprawdę, solidnie, wzięłam się za blogowanie po maturze. Tematyka lifestylowa daje mi nieograniczone możliwości. To początek czegoś wielkiego. Na samym początku, uwierzyłam, że potrafię, że idzie mi to dobrze, spełniam się, jestem zadowolona ze swojej pracy (i progresu jaki robię). 
Jak widzisz, na każdym etapie mojego życia miałam takie zajęcia, które bardzo mi wtedy pomagały. Pozwoliły mi rozwinąć wiele umiejętności, pomagały mi zdobyć pewność siebie. Wiem, że dzięki nim wzrastałam. Nie byłabym tą osobą, którą jestem teraz.
Każdego dnia staram się doceniać, że mam pasję; mam coś, co motywuje mnie, aby wstać każdego dnia – co mnie odpręża i w czym mogę się doskonalić.
Jeśli nie masz jeszcze zajęcia, które pomaga Ci w trudnych chwilach, które daje Ci siłę na cały dzień nic straconego! Każdy dzień jest dobrym dniem, aby zacząć. Tylko proszę nie mów „od jutra”. Zacznij działać już dziś!
Zastanów się, może jest coś co kiedyś sprawiało Ci przyjemność? Może to porzuciłeś? Kiedyś nie było czasu i ulubione zajęcie poszło w kąt? Może ostatnio odkryłeś coś fajnego i chcesz to robić? Pieczenie? Gotowanie? Jazda na rowerze? Zajęcia fitness? Rysowanie? Gra na jakimś instrumencie? Pisanie? Czytanie książek? 
Możliwości jest naprawdę mnóstwo. Jeśli nie wiesz, czego mogłbyś się chwycić – po prostu próbuj różnych rzeczy. Znajdź coś, co będzie z Tobą spójne, coś dzięki czemu będziesz mógł się rozwijać, co będzie Ci sprawiać radość. 
Trzymam za Ciebie kciuki!
Masz już jakieś hobby? Co naprawdę sprawia Ci przyjemność? Może nie miałeś wcześniej pasji, ale teraz coś wpadło Ci do głowy? Daj znać w komentarzu!
Czytaj więcej >

LISTA MARZEŃ


Macie marzenia? Głupie pytanie! Kto ich nie ma. Marzenia są nieodłączną częścią naszego życia – i dobrze. Ja doceniam je każdego dnia, ponieważ są moją motywacją, aby wstać z łóżka i zacząć działać. Jedno zrealizowane daje początek kolejnemu. Cudowna sprawa!
Marzenia miałam od zawsze, jak każdy z nas. Najpierw były one dość błahe, np. jak to w dzieciństwie. Ale z wiekiem stawały się coraz „normalniejsze” i coraz więcej wnosiły do mojego życia. Zawsze myślałam o marzeniach i ich realizacji, ale nigdy ich nie zapisywałam.
Kilka lat temu, mniej więcej trzy albo cztery, spotkałam się z przyjacielem. Poszliśmy na spacer i z ogromną pasją i satysfakcją opowiadał mi o swoich osiągnięciach. Tak naprawdę wszystko, co sobie zaplanował, udało mu się zrealizować. Szedł jak burza!
Zapytałam go wtedy jak on to robi???!!! Wtedy był to dla mnie naprawdę człowiek sukcesu, zresztą jest do tej pory.
Przyznał się, że wszystkie marzenia zapisuje. „Dokopał się” do pewnych badań, które potwierdzały, że marzenia zapisane mają większą szanse spełnienia niż te tylko pomyślane w głowie lub wypowiedziane.
Np. Jeśli chcesz kupić sobie czerwone ferrari to wydrukuj sobie jego zdjęcie i powieś w widocznym miejscu. Za każdym razem, widząc go, będziesz przypominać sobie o swoim celu, i w łatwiejszy sposób rezygnując z innych przyjemności. Heloł! Nas, zwykłych szaraczków, nie stać na wszystko; żeby coś mieć, trzeba zrezygnować z czegoś innego.
Przyznam się, że osobiście nie drukuję sobie zdjęć swoich marzeń i nie wieszam ich np. na lodówce. Jednak i tak wzięłam sobie do serca jego słowa. Postawiłam nie na postać obrazkową, ale pisaną.
Sporządziłam swoją listę marzeń, która okazała się być moim pierwszym krokiem do prawdziwego i świadomego "stąpania po ziemi". Od tego momentu moje życie zaczęło wyglądać inaczej, bo przede wszystkim zmieniło się moje podejście.
Marzenia przestały być czymś oddalonym ode mnie o miliony lat świetlnych. Zaczęły stawać się czymś możliwym i namacalnym. 

Jak ją zrobić?

Po raz kolejny powiem to samo – usiądź w odosobnieniu i siedź sam ze sobą oraz własnymi myślami. Uwierz mi, że to naprawdę ważny czas. Tylko wtedy, z dala od hałasów, głosów innych ludzi, różnych rozpraszaczy (m.in. telefonu czy portalów społecznościowych) uda Ci się naprawdę skupić na tym, co jest ważne w danym momencie.
Daj sobie czas – dobrze jest usiąść z tym nie tylko jeden dzień i nie tylko 5 minut. Życiowych planów i marzeń nie wyobrazisz sobie w tak krótkim czasie. Trzeba naprawdę do tego usiąść, aby to zadanie (ta lista) miało sens. Zastanów się jak i gdzie widzisz się za kilka lat, co chciałbyś umieć, robić, czym zajmować się zawodowo,…
Wiem, że życie czasem weryfikuje nasze plany, ale ważne aby mieć zarys.
Dlatego poświęć na to zadanie kilka dni, np. po ok. 30 minut dziennie lub dopisz coś kiedy po prostu przyjdzie Ci do głowy.
Kiedy będziesz miał już swoją chaotyczną listę, warto ją wtedy posegregować; czyli: cele zawodowe, rozwój osobisty, hobby, podróże,… To zdecydowanie ułatwi Ci „wizualne ogarnianie”.
Co jest bardzo ważne! Pisz ręcznie! Na spotkaniu z coachem rozmawiałam o tym i uwierzcie, że jest to naprawdę istotne. To co piszemy ręcznie zostaje przez nas lepiej zapamiętane (dlaczego robi się ściągi ręcznie i często nawet się z nich nie korzysta?!), a na marginesie – kształtujemy swój charakter pisma.
U mnie lista nie wisi w widocznym miejscu, mam ją w szufladzie przy biurku – do szuflady zaglądam często, przez co widząc tę listę pamiętam o niej. Jak często zaglądam do listy? Oczywiście nie codziennie, ale co jakiś czas – aby sobie przypomnieć do czego dążę, odhaczam co udało mi się zrealizować, a czasami jeszcze coś dodaję. Przecież marzenia zmieniają się wraz z wiekiem i etapem na którym w danym momencie się znajdujemy – to całkowicie normalne. 
I pamiętaj! Lista marzeń nie zrobi za Ciebie całej roboty! To tylko (i aż) Twoje narzędzie, które ma Ci pomóc. Ty widząc zdjęcie lub treść marzenia (inaczej cel) masz do niego iść, obierając najlepszą dla Ciebie drogę (często wiąże się to z wyrzeczeniami). 
Mi ta lista naprawdę pomaga, mam nadzieję, że Tobie również pomoże. 
Czytaj więcej >

WYZWANIE JĘZYKOWE


Lubicie język angielski? Ja bardzo! W związku z tym postanowiłam zrobić coś dla siebie i uczyć się go nie tylko na uczelni, ale także w czasie wolnym. Szczególnie teraz, kiedy uczelnia się jeszcze nie rozpoczęła, ale także w początkowych miesiącach nauki, gdy nie będzie jej aż tak wiele (mam nadzieję!).

Same zajęcia nie wystarczą - nie ważne czy to zajęcia w szkole, na uczelni, korepetycje,... Trzeba włożyć wysiłek i poświęcić swój czas. 
Aby opanować język obcy na naprawdę dobrym poziomie trzeba uczyć się słówek I robić to systematycznie. Nieznane wyrazy pojawiają się wszędzie - filmach, książkach, konferencjach, webinarach, piosenkach, codziennej konwersacji... 
Niektórych słów nawet nie tak trudno się domyślić z kontekstu zdania, inne można łatwo sprawdzić w słownikach. Są jednak IDIOMY, które warto znać. Idiomy to utarte związki wyrazowe, które składają się z kilku słów, a ich całościowe znaczenie jest zupełnie inne niż dosłowne znaczenie każdego ze słów. Gdy w zdaniu użyty jest idiom, nie tak łatwo domyślić się jego znaczenia.

W związku z tym, razem z FISZKI stworzyliśmy wyzwanie językowe, które, mam nadzieję, zachęci nas (mnie także) do tego, aby uczyć się języka angielskiego - dla siebie!
Dlatego zapraszam Was na październikowe wyzwanie! Nauki na uczelni nie będzie jeszcze wiele, w szkole, liczę na to, że też nie będzie tragedii. Razem możemy przeżyć cudownych 31 dni, ucząc się nowych słówek. Po zaledwie miesiącu poznasz 155 nowych słówek - każdego dnia tylko (i aż) 5 nowych idiomów do przyswojenia, wraz z przykładami użycia.

ZAPRASZAM do zapisywania się! Ruszamy 1-go października.
ZAPISY trwają od dziś do 29 września. Jak się zapisać?!
Na mój adres mailowy, ajga.pisze@gmail.com, wyślij maila - w tytule "Wyzwanie językowe", a w treści "Chcę wziąć udział w wyzwaniu". Wielka prośba! Podaj także swoje imię.

Nie czekaj do ostatniej chwili i zapisz się już dziś!
Już nie mogę się doczekać! A Ty?
Czytaj więcej >

Wzrokowcy, słuchowcy, kinestetycy - kim jesteś?


Dzisiejszy wpis kierowany jest przede wszystkim do uczniów i studentów, ponieważ to Wy, niestety, wrócicie (lub wracacie) do klas i sal wykładowych (ja też!). Znów przyjdą sprawdziany, klasówki, kolokwia, egzaminy, prezentacje,… Wiedza niestety sama nie wejdzie do głowy. Co jest pomocne, aby przyspieszyć proces nauki? Oczywiście, że znalezienie swojego sposobu, który pozwoli na szybkie i efektywne przyswojenie wiedzy.

Ludzi możemy podzielić na wzrokowców, czyli tych którzy uczą się poprzez patrzenie i czytanie; słuchowców- poprzez mówienie i słuchanie, a także kinestetyków, dla których najważniejsze jest działanie oraz dotyk. 

WZROKOWCY

Jeśli nie wiesz czy możesz zaliczyć się do grona wzrokowców, sprawdź to odpowiadając sobie na pytania:
  • Czy lubisz czytać i obserwować?
  • Czy lepiej przyjmujesz informacje zapisane niż te, które są wypowiedziane?
  • Czy najlepiej uczysz się nowych słów i poprawnej pisowni, gdy widzisz dany wyraz?
  • Wolisz czytać książkę niż słuchać nauczyciela/wykładowcy?
  • Jesteś zorganizowana?
  • Bardziej preferujesz oglądanie (np. filmów) niż słuchanie (np. audiobooków)?
  • Lepiej zapamiętujesz twarze niż imiona?
  • Z łatwością zapamiętujesz szczegóły?
  • Nie możesz się skupić, gdy jest hałas i/lub nieporządek?

Jeśli na powyższe pytania odpowiedziałaś twierdząco, to teraz będę pisać o Tobie.
Abyś najszybciej i najskuteczniej zapamiętywała najlepiej korzystaj z technik wizualnych; najlepiej uczysz się tego, co widzisz.
 

Wskazówki:

  • Ucząc się korzystaj z obrazków, map, wykresów, diagramów, zdjęć oraz prezentacji multimedialnych;
  • Korzystaj z książek, które zawierają dużą ilość form graficznych;
  • Używaj zakreślaczy, kolorowych długopisów, markerów, kolorowych karteczek samoprzylepnych,...;
  • Korzystaj z fiszek (szczególnie podczas nauki języków obcych);
  • w miarę możliwości wybieraj filmy i nagrania video zamiast nagrań audio;
  • Rysuj;
  • Rób notatki - notuj ręcznie wszystkie najważniejsze informacje (najlepiej różnymi kolorami).

SŁUCHOWCY

  • Lubisz wypowiedzi ustne?
  • Lubisz czytać na głos?
  • Jesteś dobra w wyjaśnianiu innym, np. drogi do centrum miasta?
  • Łatwo zapamiętujesz twarze i imiona?
  • Lubisz muzykę?
  • Z łatwością uczysz się poprzez wymyślanie piosenek, rymowanek?
  • Nie umiesz milczeć?
  • Wolisz do kogoś zadzwonić niż pisać sms-a?

Wskazówki:

  • Korzystaj z plików audio;
  • Podczas nauki stukaj, śpiewaj, klaszcz, nuć;
  • Ucz się i powtarzaj materiał na głos;
  • Nagrywaj swój głos lub głos innej osoby i odtwarzaj nagranie wielokrotnie;
  • Nie wstydź się brać czynny udział w dyskusjach grupowych na zajęciach;
  • Podczas nauki czytaj fragment tekstu, a następnie powtórz go swoimi słowami;
  • Ograniczaj rozpraszacze, m.in. hałas.

KINESTETYCY


  • Musisz coś zrobić, aby to zapamiętać?
  • Ważne dla Ciebie są emocje oraz ruch?
  • Lubisz aktywność fizyczną?
  • Jesteś typem bałaganiary?
  • Masz poczucie czasu?
  • Ciężko Ci usiedzieć w jednym miejscu przez dłuższy czas?
  • Lubisz gestykulować?

Wskazówki:

  • Ucz się podczas aktywności fizycznej;
  • Samodzielnie wykonuj projekty;
  • Do nauki używaj modeli, które sama wykonasz (tam, gdzie to możliwe);
  • Korzystaj z fiszek podczas nauki;
  • Podczas nauki korzystaj z dużych arkuszy papieru;
  • Ucz się w krótkich blokach czasowych;
  • Korzystaj z różnych wystaw w Twoim mieście, aby uczyć się w sposób nieformalny.

Mam nadzieję, że udało Ci się odnaleźć siebie w którejś grupie. Liczę, że ten wpis okazał się być dla Ciebie przydatny i od teraz nauka nie będzie już taka straszna i dłuuuuga.
Czytaj więcej >

PRZYJĘCIE NIESPODZIANKA - OD A DO Z


Lubię zaskakiwać, sprawiać innym przyjemność i widzieć uśmiech na ich twarzy. Chyba w tej gonitwie dnia codziennego zatraciliśmy w sobie dziecko, które zawsze obdarowuje swoim bezinteresownym uśmiechem.
Lubię dawać coś z siebie dla innych, załatwiać, latać, biegać, nie stać w miejscu.
Pomyślałam, że może spróbuję z niespodzianką – zawsze chciałam, ale się bałam. Czas przełamać wewnętrzną barierę! Tak postanowiłam działać i stworzyć pierwszą imprezę od A do Z – w tajemnicy.
Przyznaję – było to całkiem niedawno. Ale wypaliło naprawdę w 100%. Dzisiaj chcę podzielić się z Tobą tymi tajnikami, które zadziałały u mnie i sprawiły, że impreza była naprawdę fantastyczna. A solenizant był bardzo miło zaskoczony i wspomina ten dzień z sentymentem.
Podstawową informacją, o której trzeba pamiętać jest to, że to nie impreza „dla mnie”, ale dla kogoś mi bliskiego. Celem jest sprawić, aby wszystko co będzie zrobione, nie było z myślą o samym sobie. Bo to nie JA mam być gwiazdą i świetnie się bawić, ale osoba, dla której to przygotowuje i goście, którzy razem z nami będą świętować. Nie rezygnuj ze swojego zdania i opinii, ale miej na uwadze przede wszystkim gust 
i upodobania solenizanta. Uwierz mi utwierdzanie się w takim przekonaniu jest naprawdę ważne. Za każdym razem pytać się: „Co wybrałaby TA osoba?”
Tak naprawdę sukces imprezy w dużej mierze zależy także od Twojej dyskrecji i umiejętności pozyskiwania informacji.
  1. Ważne jest, aby dowiedzieć się z kim solenizant chciałby spędzić ten ważny dzień (lub wieczór). Na pewno macie wspólnych znajomych, a o tych których nie znasz, choć raz słyszałeś – można do nich dotrzeć telefonicznie albo przez portal społecznościowy.
  2. Nie zapomnij wybrać i ustalić dzień – pewnie będzie to weekend. Ale sprawdź to, jeżeli solenizant wykonuje pracę zmianową – wtedy różnie może być i trzeba się upewnić.
    Najlepiej będzie, jeśli Ty lub ktoś z Waszych znajomych poprosi osobę, dla której organizujecie przyjęcie, aby ten dany dzień spędziła z Tobą (lub nią/nim), ponieważ… (tu opcji jest wiele). Chodzi przede wszystkim o to, żeby ta osoba niczego nie planowała – wtedy plan się posypie i niespodzianki nie będzie. Ona musi wiedzieć, że ma jakieś plany i niczym (najprawdopodobniej) nie zaskoczy.
  3. Miejsce też jest bardzo ważne i trzeba pomyśleć o tym wcześniej. Jeśli jest to mieszkanie – super, niema się o co martwić. Jeśli jednak to restauracja, klub lub inne publiczne miejsce (np. salka w akademiku) trzeba dokonać rezerwacji lub dać informację o swoich planach odnośnie organizacji swojego wydarzenia. Warto o tym pamiętać, żeby fajne miejsce nie przeszło koło nosa.
  4. Kluczową rolę odgrywa komunikacja. Jeżeli data i miejsce zostały już ustalone trzeba dograć kwestie jedzenia (czy bierzesz wszystko na własne barki czy jednak będziesz potrzebować pomocy), sprzętu muzycznego, organizacji wnętrz, dekoracji, zakupów i prezentu.
    Fajnie sprawdza się grupa lub konwersacja, do której wszyscy mają dostęp – widzimy swoje komentarze, reagujemy, głosujemy… Po prostu – DZIEJE SIĘ!
  5. Wspomniałam o prezencie – to też ważny temat i pewnie poświęcę mu osobny wpis w przyszłości. Zastanówcie się czy każdy kupuje coś indywidualnie, czy jednak dajecie prezent grupowy. Jeśli   to drugie – ustalcie sprawnie co to będzie, wysokość składki i osobę odpowiedzialną za kupno i dostarczenie.
  6. Tak! Osoby odpowiedzialne są bardzo ważne. Jeśli jesteś już doświadczoną organizatorką może nie przygniecie Cię lista zadań i obowiązków. Ale gdy jest to Twoje pierwsze lub jedno z pierwszych przyjęć – warto poprosić kogoś o pomoc. W dwie osoby zawsze łatwiej ogarnąć cały harmider, który się tworzy.
    Możesz poprosić kogoś, aby zajął się muzyką, ustawieniem stolików, zawieszeniem dekoracji, wyłożeniem jedzenia – najprawdopodobniej nie znasz się na wszystkim i nie będziesz miała czasu na zrobienie każdego detalu własnymi rękoma. Ty, jeśli czegoś nie umiesz, nie musisz się męczyć,      a komuś może to sprawić przyjemność i poczuje się potrzebny.
    Mierz siły na zamiary – w te kilka godzin przed imprezą nie zrobisz wszystkiego. Ty też masz się dobrze bawić, a nie przygotowywać wszystko, a później paść ze zmęczenia.
  7. Nie zapomnij o solenizancie. Fajnie będzie, jeśli ktoś z „kręgu wtajemniczonych” będzie mógł go zabrać na miasto, a potem przyjdzie z nim na miejsce imprezy. Będzie wtedy łatwiejszy kontakt (gdzie są, za ile będą, kiedy zapalić świeczki…). Solenizanta o to nie zapytasz – w końcu niespodzianka to niespodzianka.
Myślę, że to najważniejsze punkty organizacji. Bywa tak, że kilka punktów się na siebie nakłada – 
np. dobieranie daty i odpowiedniego miejsca – sam się o tym przekonasz. Ale naprawdę nie jest to nic strasznego. Pamiętaj:
  • Rób wszystko pod gust solenizanta – to jego dzień
  • Komunikuj się z innymi uczestnikami imprezy
  • Działaj, a nie tylko gadaj
Jestem pewna, że wszystko się uda, a Twój plan będzie cudowną niespodzianką.Masz już na swoim koncie organizację „niespodzianek”? 
Czytaj więcej >

ABC każdego wyjazdu, czyli

o organizacji


Podróżowanie to jedno z moich pasji. Kiedy tylko mam trochę wolnego wsiadam w samochód, pociąg, autobus albo tramwaj i jadę. Często się nawet śmieję, że gdyby ktoś do mnie zadzwonił 
i powiedział, że za dwie godziny mogę pojechać w jakieś fajne (= każde) miejsce, to nie zastanawiałabym się ani chwili, tylko zaczęłabym pakować walizki.
Czy zawsze planuję podróż w każdym calu? Oczywiście, że nie. Zdarzają mi się też spontaniczne wyjazdy, 
z których także bardzo korzystam i naprawdę się z nich cieszę.

Od czego zacząć?
Najważniejsze jest, aby wybrać odpowiedni termin. Uczelnia, praca, obowiązki – to wszystko musisz uwzględnić, aby zdecydować się na najlepszą datę. Jeśli w wyjeździe bierze udział dwie lub więcej osób trzeba wziąć pod uwagę także ich plany.
Następnie (jeśli nie mamy ograniczeń finansowych, np. 70 zł na dwudniowy wyjazd z noclegiem) wybierz miejsce, do którego chcesz podróżować.
Tak naprawdę miejsce, a termin – to dwa punkty, które można załatwiać zamiennie – raz zacząć od jednego, a raz od drugiego – a nawet równocześnie. Żadne rozwiązanie nie jest złe.

Mamy termin, mamy miejsce – co dalej?
Oczywiście szukamy transportu. Ja, jeśli nie jadę samochodem, odwiedzam (moim zdaniem) podstawowe strony internetowe, takie jak e-podróżnik, Flix Bus czy PKP. Staram się dobrać czasem najtańszy, czasem najszybszy środek transportu, a czasem taki, który jest o godzinie, która najbardziej mi odpowiada. Ważna jest dla mnie także lokalizacja przystanku lub dworca, abym nie musiała jechać przez pół miasta w godzinach szczytu (a w Łodzi są one przez 3/4 dnia). Często sprawdzam również możliwości na powrót. Dlaczego? Żebym wiedzieć jakie mam opcje. Nie trzeba (zazwyczaj) od razu kupować biletu powrotnego – jeśli spodoba mi się w danym mieście – zostaję dłużej, jeśli nie – wracam do domu wcześniej. Polecam spisać miejsca 
i godziny podróży powrotnej.
! Takie rozwiązanie nie sprawdza się w podróży samolotem – w tym przypadku polecam działać od razu.

Atrakcje?
Warto sprawdzić jakie miejsca można odwiedzić w danym mieście – co warto zobaczyć i zwiedzić. Może warto wyznaczyć trasę – z dworca do konkretnych miejsc, aby nie przechodzić jedną ulicą sto razy. Lepiej iść od atrakcji, do atrakcji. Polecam także, aby poszukać informacji na temat restauracji z dobrym jedzeniem – każde miasto ma na pewno kilka takich miejsc, których nie spotka się nigdzie indziej.
Czy ja zawsze sprawdzam atrakcje? Nie. Ale zauważyłam, że kiedy nie jestem przygotowana, pojawia się zamieszanie, marnowanie czasu na miejscu i często nadrabianie kilometrów (co szczególnie okresem jesienno-zimowym, pieszo – nie jest przyjemne). Nie trzeba tego robić z miesięcznym wyprzedzeniem; szybki research, nawet w pociągu czy samochodzie, będzie lepszy niż totalne nieprzygotowanie.
Jeśli chcesz iść do bardzo obleganych miejsc, warto sprawdzić, czy nie trzeba kupić biletów – w razie co. Lepiej sprawdzić niż iść i usłyszeć, że na ten dzień nie ma już miejsc (a np. był to główny cel Twojej podróży).

Jeśli chodzi o nocleg…
to zależy. Jeśli chcesz oszczędzić i spać w centrum – warto szukać noclegu wcześniej i wyszperać 
w Internecie jakieś rabaty. Uwierz, to się udaje.
Bywa i tak, że oczy wychodzą na wierzch, widząc cenę za jedną noc. Dlatego warto też wziąć pod uwagę tańsze miejsca: akademik, schronisko. Jeśli są w centrum – super, jeśli na uboczu – sprawdź dojazd. Może dotarcie tam jest łatwe albo bezprzesiadkowe. I być może bus jeździ tam co 15 minut, nawet w nocy. Warto się tym zainteresować.
Innym rozwiązaniem jest nocowanie u znajomych. Ja staram się korzystać z takich opcji. To też wspaniała okazja, aby się z kimś spotkać i pogadać, nadrabiając zaległości.
Polecam skorzystać z portali społecznościowych – może ktoś z Twoich znajomych był już w mieście, do którego chcesz pojechać i korzystał z genialnego noclegu. Warto pytać.
Odradzam szukać na portalach, które mają prowizje z każdej transakcji. Jeśli podoba Ci się tam jakaś oferta – wejdź na oficjalną stronę noclegu – prawdopodobnie będzie taniej.
To moim zdaniem najważniejsze informacje na temat planowania podróży. Jeśli już to wiedziałaś – potwierdzam, że to dobry i sprawdzony sposób także przeze mnie; jeśli nie – cieszę się, że mogłaś dowiedzieć się czegoś nowego i mam nadzieję, że to wypróbujesz przy najbliższym wyjeździe.
Polecam też zabierać ze sobą aparat, aby uwiecznić każdą podróż. Później to wspaniała pamiątka.
A Ty, jak planujesz podróż? Myślisz o czymś jeszcze?
Czytaj więcej >

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia