Prezent dla kogoś bliskiego? DIY!



Prezenty to coś co lubimy zarówno dawać jak i dostawać. Przygotowywanie jakiś niespodzianek, szukanie inspiracji i najlepszych pomysłów to coś niesamowitego! A uśmiech na twarzy obdarowanej osoby? Bezcenny! Właśnie wtedy zdajesz sobie sprawy jak ten trud się opłacił.
            Pomysłów na dobry prezent jest wiele. Z własnego doświadczenia wiem jednak, że prezenty przygotowane własnoręcznie są najlepsze i sprawiają najwięcej radości. Tak przynajmniej było w moim przypadku; w tym roku otrzymałam kolaż zdjęć – moich i moich znajomych – wraz z podpisami. Za każdym razem kiedy na to spojrzę przypominają mi się wspólnie spędzone chwile. A ten prezent zajmuje już honorowe miejsce w moim pokoju.
            W dzisiejszym poście chciałabym podpowiedzieć Wam pomysł na prezent – własnoręcznie wykonany – dla bliskiej osoby. Może to być ktoś kogo kochamy lub lubimy. Okazji jest wiele – Dzień Chłopaka, Dzień Kobiet, Dzień Mamy, Dzień Taty, Dzień Dziecka, urodziny, imieniny, różnego rodzaju rocznice (ślubu, związku itd.). Prezent ten to nic innego jak ‘365 powodów dla których Cię... (kocham lub lubię) J

Czego potrzebujesz?
-małych karteczek papierowych (kwadratowe)
-nożyczki
-długopis
-słomki
-słoik
-ewentualnie mała wykałaczka

Jak się do tego zabrać?
Najbardziej pracochłonną i kreatywną częścią zadania jest wymyślenie 365 powodów, dzięki którym; no właśnie – kochamy lub lubimy – w zależności do kogo kierowany będzie ten prezent. Wiadomo, im dłużej kogoś znamy i im więcej wspólnych chwil z nim przeżyliśmy – tym więcej powodów znajdzie się na Waszych listach. Na początku polecam nie odrzucać żadnej myśli – gdy będziesz ich miała za dużo, wtedy rozpoczniesz weryfikację J
Najbardziej neutralne są na przykład: „Kocham Cię/ Lubię Cię, ponieważ wspierasz mnie w każdej sytuacji”; „... ponieważ znosisz moje humorki”, „... ponieważ wierzysz we mnie i moje możliwości, w momentach kiedy ja już przestaję w to wierzyć”, itp.
Techniki są dwie: możesz rozpoczynać każdą kartkę od słów „Kocham Cię/Lubię Cię, ponieważ...” lub zacząć ją od słowa „Ponieważ...”.
            Małe, kwadratowe karteczki dzielimy na pół. To na nich zapisywane będą powody naszych uczuć. Słomki dzielimy na centymetrowe odcinki.
Kiedy cytaty, karteczki i słomki są już gotowe nie pozostaje nic innego jak tylko zapisywać powody na kartkach. Następnym etapie będzie zawijanie karteczek w ruloniki. Pomocne może okazać się użycie wykałaczki. Zawinięty kartonik wsadzamy w słomkę. Tak przygotowany rulonik wrzucamy do słoika.
Teraz tę czynność należy powtórzyć jeszcze 364 razy :D

Słoik można dodatkowo ozdobić – może wspólne zdjęcie, jakiś cytat, wstążka? Na pewno przyda się napis: „365 powodów dla których Cię kocham/lubię” na wieku lub na ściance słoika.
Według mnie nie ma możliwości, żeby komuś pomysł się nie spodobał. To idealny prezent, aby czuć się spełnionym i potrzebnym każdego dnia w roku J (Oczywiście jeśli jest rok przystępny, można napisać 366 powodów xd )
A na koniec zamieszczam zdjęcie mojego wykonania:


Czytaj więcej >

Chleb bananowy - przepis


            Przez ostatnie kilka dni wieczorami przeglądałam różne przepisy w Internecie. Natknęłam się na chleb bananowy - prosty przepis, a efekt wyglądał naprawdę zachęcająco. Postanowiłam spróbować! Dzisiaj, kiedy wróciłam do domu wzięłam się do pracy. Kiedy go skosztowałam byłam zachwycona! Dlatego postanowiłam podzielić się z Wami tym przepisem.

Składniki:
  • 4 dojrzałe banany
  • 2 jajka
  • 3 łyżki miodu
  • 3 łyżki oleju kokosowego
  • 1,5 szklanki mąki gryczanej
  • szczypta soli
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • 0,5 szklanki posiekanych orzechów włoskich

Sposób przygotowania:
  • Wykładamy papierem do pieczenia prostokątną formę
  • Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni
  • W misce mieszamy rozgniecione banany, jajka, miód, olej kokosowy i blendujemy
  • W drugiej misce mieszamy mąkę, sól, proszek do pieczenia i orzechy włoskie - i mieszamy - ręcznie lub za pomocą miksera na wolnych obrotach
  • Wylewamy masę do przygotowanej formy i wygładzamy wierzch
  • Pieczemy około 50 minut
GOTOWE! :) Na dole przedstawiam Wam efekt moich dzisiejszych wypieków:

Smaczego ;)
Czytaj więcej >

Agua, eau, sodavica, acqua, νερό - i jej działanie na organizm



          Mając do wyboru wypicie wody a soku, raczej bez zastanowienia wybierzemy to drugie. Słodsze, czasem bardziej orzeźwiające, lepsze w smaku - nic tylko pić. Czy jednak ten wybór jest właściwy? Co takiego ma w sobie woda, że warto ją pić? To będę chciała poruszyć w dzisiejszym poście.

            Ciało człowieka składa się w 70% z wody. Utrata chociażby 20% powoduje odwodnienie organizmu, a w skrajnych przypadkach prowadzi nawet do śmierci. Czym najlepiej uzupełnić te braki?
            Woda działa najbardziej orzeźwiająco. Być może wcześniej nie zwracałaś na to uwagi, ale faktycznie tak jest. Gdy bardzo chce nam się pić i sięgniemy po butelkę słodkiego soku wcale nie ugasi ona naszego pragnienia. Wręcz odwrotnie! Będziemy spragnieni jeszcze bardziej. Natomiast wypicie wody powoduje, że nasze pragnienie jest ugaszane ;)
Jeśli nie wierzycie sami przeprowadźcie eksperyment. Weźcie starego, zwiędniętego ziemniaka. Przekrójcie go na dwie części. Jedną z nich wrzućcie do naczynia wypełnionego zwykłą wodą, a drugą do wypełnionego słodkim napojem. Która ciecz lepiej go nawodniła?
Co więcej, patrząc z materialnego punktu widzenia, zaoszczędzisz pieniądze. Woda jest najtańszym napojem spośród innych słodkości. Za co płacimy kupując soki? Za puste kalorie i węglowodany (a w tym oczywiście - cukry).
            Woda jest także wspaniałym wspomagaczem pozbycia się toksyn z organizmu. Można w Internecie przeczytać wiele informacji na temat poprawienia się kondycji cery. Sama sprawdziłam i jak najbardziej potwierdzam. Wypicie dwóch litrów wody dziennie, przez minimum 2-3 tygodnie sprawia, że nasza cera się poprawia. Mniej na niej niedoskonałości, krostek, trądziku, pryszczy. Wszystkiego! Staje się gładka - a przecież o to właśnie chodzi!
            Od czasu do czasu miewam migreny. Oj, nie jest to przyjemne. Spanie na płasko, światłowstręt, wyczulenie na dźwięki, mrowienie na twarzy, ból oczu, chęć wymiotów - to tylko niektóre czynniki, które mi wtedy towarzyszą. Postanowiłam poszukać przyczyny. Co się dowiedziałam? Może nią być odwodnienie mózgu i oczu. I faktycznie, dostarczenie wystarczającej ilości wody, nie w 100% pomaga mi uporać się z tą dolegliwością, ale naprawdę pomaga!
           Czy woda dodaje energii? Wychodzi na to, że tak! Nie bez powodu w Internecie oraz od dietetyków można usłyszeć poradę, aby pić wodę zaraz po przebudzeniu. Aż tak bardzo się w to nie wczytywałam, ale to prawda, że takie działanie każdego ranka sprawia, że staniemy się bardziej energiczni :)

Woda = 0 kcal! 

            Co więcej, woda poprawia koncentrację, zapobiega wielu chorobom (między innymi nowotworów, chorobom nerek, itp.), reguluje temperaturę ciała, pobudza metabolizm, dotlenia organizm, redukuje cellulit, poprawia funkcjonowanie wątroby, niweluje suchość gardła, obniża poziom stresu, poprawia wydajność fizyczną, zwalcza skurcze. A to nie wszystkie 'plusy' picia wody dla naszego organizmu. Naprawdę jest ich dużo, dużo więcej.
            Dodam jeszcze, że najlepiej pić wodę niegazowaną. Dlaczego? Woda gazowana może powodować zgagę, problemy z brzuchem, a uczucie zaspokojonego pragnienia trwa tylko przez chwilę.
Oprócz tego woda smakowa także nie jest wskazana. Często ma wiele substancji słodzących i patrząc na jej skład można dostrzec, że nie jest wcale zdrowsza od soków.

A Ty, ile wody pijesz każdego dnia? :)
Czytaj więcej >

Nie wiesz jak spędzić deszczowy dzień? Mam propozycję! Top 10



            Nawet w lecie zdarzają się pochmurne i deszczowe dni. Bywa też tak, że wszyscy znajomi wyjadą w jednym czasie, a Ty zostaniesz w swoim mieście - sama. Co robić w takich momentach, aby się nie nudzić? Jednym ze sposobów jest wygodne ułożenie się na fotelu lub na łóżku i włączenie laptopa. Później odpalenie Internetu i zaczynamy! Oglądamy!
Od lat mówi się, że polska telewizja nie jest dobra. Dziś chcę Wam dać kilka propozycji naprawdę fajnych seriali, z których możecie skorzystać. Według mnie są naprawdę fajne!
Nie umiem ułożyć ich w kolejności od najlepszego do najgorszego czy na odwrót. Pozwólcie więc, że kolejność będzie alfabetyczna, a Wy same (sami) zdecydujecie, które seriale Waszym zdaniem są najlepsze J

1. BrzydUla

TVN-owski serial jeszcze kilka lat temu był hitem! Losy Uli-Brzyduli znała niemal cała Polska. Sama potrafiłam obejrzeć cały serial chyba ze trzy razy! Przystojny Filip Bobek, cudowna Julia Kamińska to duet, który nie ma sobie równych.
Śmieszne dialogi, pomysłowe charakteryzacje, a przede wszystkim wspaniała historia na tle modowych perypetii. Ula Cieplak – to główna bohaterka serialu – nie zbyt urodziwa, ale za to bardzo zdolna i wykształcona. To właśnie jej przygody można śledzić w tym serialu.
A ja na zachętę zamieszczam zwiastun dwóch pierwszych odcinków serialu (niestety pierwszy niewiele mówi):
https://www.youtube.com/watch?v=Pf8So_FFoLg

2. Druga Szansa

To kolejny serial emitowany przez telewizję TVN. Jak na razie wyemitowano trzy sezony, ale już od września będzie można oglądać kolejne losy Moniki Boreckiej. Serial jest o tyle ciekawy iż ujawnia „kulisy” nieznanego nam show-biznesu. Jak się okazuje nie jest on wcale taki kolorowy. Producentka filmowa i agentka gwiazd, którą gra Małgorzata Kożuchowska na wszystko – pracę, urodę, pieniądze, narzeczonego. A w najmniej spodziewanym momencie traci wszystko i musi odbudować swoje życie od nowa.
Los niesie jej wiele niespodzianek, niestety wiele z nich wcale nie są miłe i dobre. Czy Monika stanie na wysokości zadania i upora się z problemami i doświadczeniami, które na nią spadną? O tym dowiemy się od września, a tymczasem Wszystkich, którzy nie obejrzeli jeszcze tego serialu zapraszam do obejrzenia go od pierwszego sezonu J
https://www.youtube.com/watch?v=6kfAhreN8LM

3. Magda M.

Serial, który od dawna nie jest już emitowany w telewizji. Mimo to jest naprawdę wart obejrzenia. Myślę, że wiele z Was słyszało o tej historii chociażby od znajomych. Joanna Brodzik i Paweł Małaszyński w tym serialu podbili serca Polaków. Historia prawniczki, która na sali sądowej spotka swojego dawnego znajomego, Piotra (w postać wciela się właśnie Paweł Małaszyński). Jak potoczą się ich losy? Czy w ich życiu zawsze jest różowo?
Nie udało mi się znaleźć dla Was żadnego zwiastunu, ale nic straconego! Mam to:
https://www.youtube.com/watch?v=IcKfLr0A3ww

4. Na noże

Pierwszy sezon tego serialu mogliśmy oglądać jesienią zeszłego roku. Najprawdopodobniej pierwszy sezon okazał się także ostatnim. A szkoda. W każdym razie to idealny wybór dla prawdziwych miłośników kuchni. To właśnie tam rozgrywa się wiele scen serialu, w którym główną rolę gra Wojtek Zieliński, wcielając się w postać Jacka Majchrzaka. Jak poradzi sobie z problemami nie tylko w kuchni? Tego możecie dowiedzieć się oglądając ten serial. Fajny, lekki, który można obejrzeć w jeden z gorszych dni ;)

5. Niania w wielkim mieście

Tym razem serial telewizji Polsat. Główną bohaterką jest Danuta, tak zwana Dana, która przyjeżdża do Warszawy z małej miejscowości w Górach Świętokrzyskich. Po skończonych studiach chciałaby pracować jako psychoterapeutka; niestety znalezienie pracy na tym stanowisku nie jest takie proste – nawet w Warszawie. Musi jej wystarczyć posada w agencji niań. Jako opiekunka ma także wiele wyzwań pedagogicznych, którym odważnie stawia czoła, i to z sukcesem. Pewnego razu spędza noc z Jackiem, psychologiem dziecięcym. Jak się później okazuje przystojny mężczyzna jest związany z Moniką, szefową Dany.
W serialu jest wiele tajemnic, które zostają odkryte przez widza z odcinka na odcinek.
Bez wątpienia serial warty obejrzenia.
https://www.youtube.com/watch?v=ydczX4RYCrc

6. O mnie się nie martw

Serial produkcji TVP. Jak do tej pory wyemitowano już sześć sezonów, ale z niecierpliwością czekam na kolejny! Losy samotnie wychowującej matki, Igi Małeckiej; która wkrótce poznaje przystojnego adwokata  - Marcina Kaszubę.
Już na samym początku imię głównej bohaterki skradło moje serce – wreszcie ktoś nazywa się tak jak ja J (to nic że w filmie xd). Naprawdę wspaniała obsada, gra aktorska, scenariusz oraz dialogi. Według mnie to naprawdę jeden z lepszych polskich seriali. Zresztą, ilość sezonów mówi sama za siebie ;)
https://www.youtube.com/watch?v=0Z2g5klMyw0

7. Przyjaciółki

Czy zjazd klasowy może coś zmienić? W życiu głównych bohaterek – jak najbardziej! To właśnie wtedy zaczyna się odnawiać ich przyjaźń. Cztery przyjaciółki, a każda z nich ma na swoich barkach wiele doświadczeń. Inga, Małgorzata Socha, została porzucona przez męża dla młodszej kobiety, oprócz tego ma problemy w pracy; Patrycja, Joanna Liszowska, ma dobrą pracę, kochającego mężczyznę, mnóstwo pozytywnej energii. Czy jednak to wszystko daje jej szczęście i poczucie spełnienia? Anka, Magdalena Stużyńska, kochająca żona i matka; od lat z mężem uznaje zasadę, że to on pracuje, a ona zajmuje się domem. Jak odnajdzie się w sytuacji, kiedy ten zacznie coraz później wracać do domu? Zuza, Anita Sokołowska, bizneswoman. Awans to efekt jej ciężkiej pracy, ale także wiecznego perfekcjonizmu – na każdej płaszczyźnie życia. Czego jej potrzeba? Oczywiście, że mężczyzny! Ale czy znajdzie się taki, który sprosta jej wymaganiom?
Za nami już dziewięć sezonów, a ja cały czas ze zniecierpliwieniem czekam na kolejny!

8. Singielka

Już sam tytuł wiele nam mówi o głównej bohaterce – Elce Kowalik. Kiedy dowiaduje się, że jej siostra wychodzi za mąż za 274 dni – cieszy się jej szczęściem. Ale słysząc komentarz jej matki o niej samej, postanawia do czasu ślubu młodszej siostry znaleźć prawdziwą miłość. Czy jej się to uda? Jak potoczą się jej sprawy zawodowe? Czy jako dziennikarka doczeka się swojego ‘wielkiego momentu’?
http://www.dailymotion.com/video/x36jmuh

9. Wszystko przed nami

Bohaterami serialu emitowanego przez telewizję TVP są młodzi ludzie, którzy są zmuszeni do powrotu z Mediolanu do polskiego Lublina. Decydują się otworzyć firmę „Dobry adres”. Co pobyt w Polsce przyniesie każdemu z nich?

10. Szpilki na Giewoncie

To serial o losach Ewy, która pracuje w agencji reklamowej. Pewnego dnia zostaje przeniesiona przez szefa do oddziału firmy w Zakopanym. Zmuszona porzucić swoje dotychczasowe życie – swojego faceta, przyjaciół, rodzinę, i wszystko inne. Gdy przyjeżdża okazuje się, że góry to dla niej obcy świat, w którym nie umie się odnaleźć. Do czasu... kiedy poznaje Bartka – ratownika górskiego. Czy będzie on w stanie odmienić jej życie?


To jest moje TOP 10 polskich seriali! Idealne na chandrę, brzydką pogodę albo moment, w  którym chcę być sama. A jakie seriale znalazłyby się na Waszej TOP LIŚCIE? Oglądaliście któryś z powyższych seriali? J
Czytaj więcej >

"Bursztynowy Anioł" - recenzja



            Moje dziewiętnaste urodziny, które obchodziłam zaledwie kilka dni temu były ważne nie tylko dlatego, że to moje ostatnie -naście. To także dobra okazja do spotkania się ze szkolnymi przyjaciółmi - przecież już w październiku każde z nas pójdzie w swoją stronę, a okazji do wspólnego wyjścia będzie coraz mniej.

            Jednym z prezentów jakie dostałam była książka pt. „Bursztynowy Anioł”. Początkowo myślałam, że to jedna z „jakiś” książek, ale nie chciałam odkładać jej na półkę. Zamiast tego wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać. 
Najczęściej z książkami bywa tak, że trzeba przeczytać kilka początkowych stron, aby coś zaczęło się dziać, a ja jako czytelnik, żebym wciągnęła się do tej lektury. W tym przypadku absolutnie tak nie było! Już od pierwszej strony byłam zafascynowana tą książką, a każda kolejna strona sprawiała, że nie mogłam się od niej oderwać - nawet na chwilę. 
Książka potrafi wzruszyć i bawić. Autorka, Anna Tabak, której ta książka jest debiutem, bez wątpienia stworzyła dla mnie bestseller, godny światowego rozgłosu.
Czytając książkę, potrafiłam utożsamić się z główną bohaterką, tym samym znaleźć nasze wspólne cechy, a nawet sytuacje, w których się znalazła.

            Główną bohaterką jest Asia, studenta ekonomii, którą poznajemy w momencie, w którym ma spotyka się ze swoim wieloletnim chłopakiem. Licząc na kolejny krok z jego strony bardzo się rozczarowuje - zostaje przez niego porzucona. A to nie jest jej jedyny powód do smutku. Od samego początku nie jest zadowolona ze swojego kierunku studiów, marząc o czymś zupełnie innym. A oprócz tego jej relacje z rodziną nie są dobre. Jedynym wsparciem okazują się jej koleżanki, a zarazem współlokatorki.
Jej życie ulega zmianie w momencie kiedy poznaje przystojnego mężczyznę, który okazuje się niemal idealny - wyśniony książę z bajki. Asia zdobywa także nowego przyjaciela, który staje się jej bratnią duszą. Dzięki temu zmienia swoje podejście do wielu spraw.

            „Bursztynowy Anioł” to opowieść o młodej dziewczyny, która trochę zagubiła się w swoim życiu. Los niesie jej różne perypetie, które bierze na swoje barki - a z każdą z nich przychodzą też konsekwencje. Książka skierowana jest do wszystkich! Nie ma żadnych ograniczeń wiekowych. Jako pierwsza przeczytałam ją ja, a następnie moja mama. obie byłyśmy zachwycone. Myślę, że każda kobieta w swoim życiu doświadczyła choć części tego co Asia. Fakt ten pogłębia relację z główną bohaterką, a także sprawia, że człowiek coraz bardziej angażuje się w tę historię. 

            Autorka w książce daje rady jak poradzić sobie po trudnych doświadczeniach emocjonalnych, ale nie tylko. Podsuwa nam najważniejsze wartości i rzeczy najcenniejsze w życiu. Miłość, przyjaźń, pogoń za marzeniami i rodzina. Czy jest coś jeszcze ważniejszego?

            Tytuł też nie jest przypadkowy; bursztynowy anioł pojawia się w treści powieści - w jakim celu? Na pewno okaże się podczas czytania książki ;)

Zachęcam do przeczytania, a wtedy przekonasz się, że życie każdemu niesie wiele niespodzianek.



Czytaj więcej >

Związek z emerytem?! Czyli relacje damsko-męskie cz. V



Chyba nikt z nas nie wyobraża sobie swojego życia w pojedynkę. Traktujemy to jako okres przejściowy, a przynajmniej mamy nadzieję, że tak właśnie będzie. Jesteśmy stworzeni do utworzenia wyjątkowej relacji. Bardzo rzadko zdarza się, że nasz pierwszy wybór jest tym jedynym. Bywa tak, że kilka razy musimy się sparzyć, aby docenić tą osobę, z którą później jesteśmy.
Jednak na jakiej podstawie wybieramy tę drugą osobę? Czy na relację ma wpływ różnica wieku między partnerami? Postanowiłam to sprawdzić!
Na potrzeby tego posta utworzyłam ankietę, którą niemal 600 osób wypełniło, przez co podzieliło się ze mną anonimowo swoim doświadczeniem.
Bardzo się cieszę, ponieważ przystąpiły do niej zarówno kobiety jak i mężczyźni. Co więcej, wiek ankietowanych był bardzo zróżnicowany; niemal połowę stanowiły osoby w wieku 20-25 lat, jednak ‘drugie miejsce’ zajmuje przedział 25-35 lat.
90% ankietowanych była w więcej niż w jednym związku; Najczęstszą różnicą wieku był przedział od kilku miesięcy do dwóch lat. Kolejny przedział, który wypadł najlepiej to od 3 lat do 5 lat. Około 100 osób zaznaczało że różnica w ich związku wynosiła 6-10 lat. Większe różnice wieku, które wynosiły nawet 30 lat, były rzadkością i taką informację zaznaczały tylko pojedyncze osoby.
Ankietowani zaznaczali również obecną różnicę wieku w swoim związku. I znów najczęstszą odpowiedzią była różnica od kilku miesięcy do 2 lat, mimo iż mówili tu o innych parterach niż w poprzednim pytaniu. Kolejnym przedziałem była różnica od 3 do 7 lat. Natomiast tylko pojedyncze osoby zaznaczały różnicę wieku większą niż 8 lat, a mniejszą niż 30 lat – jednak osób, które należą do tej grupy, jest znacznie mniej niż ci, którzy wpisali to przy poprzednim pytaniu.
Aż 70% ankietowanych potwierdziło, że to mężczyzna jest starszy w związku.
W pytaniu o długość trwania relacji, tylko 40% przyznało, że jest to mniej niż rok; większość potwierdziła, że jest to dłuższy czas, który w wielu przypadkach trwał ponad 10 lat (a nawet 27).
Prawie 70% przyznało, że według nich różnica wieku w relacji odgrywa rolę. A najlepszą „opcją” jest różnica wieku, w której to partner jest starszy od partnerki (83%), a 14% uważa, że najlepiej jest gdy partnerzy są w tym samym wieku.
Na pytanie: „Czy chciałabyś/chciałbyś być w związku, w którym jest duża różnica wieku?” niecałe 24% dało odpowiedź pozytywną; dla porównania ponad 40% odpowiedziało negatywnie, natomiast reszta nie miała zdania, zaznaczając odpowiedź „nie wiem”.

Jakie są moje wnioski po zrobieniu i przeanalizowaniu tej ankiety?
Przede wszystkim wyprowadziłam się z błędu, że duża różnica wieku w związku jest spotykana coraz częściej; jak widać, mimo że ludzie „wchodzą” w takie relacje, po pewnym czasie z nich wychodzą, i zawierają relację z osobami raczej w swoim wieku.
Ankieta obaliła także myśl przekazywaną przez lata – że facet jest ‘opóźniony w rozwoju’ (spójrzmy na to z przymróżeniem oka) od kobiety, o jakieś trzy lata. W żaden sposób nie zostało to potwierdzone, ponieważ najczęstsza różnica wieku (w poprzednich jak i obecnych związkach) wynosiła od kilku miesięcy do dwóch lat.
Większość ankietowanych przyznało, że różnica wieku w związku odgrywa dużą rolę w dogadaniu się partnerów; jednak na pytanie o to czy sami chcieliby być w związku z dużą różnicą – odpowiedzieli raczej negatywnie. Wniosek? Media przedstawiają nam pary, które dzieli wiele lat (np. prezydent Francji, prezydent USA, Weronika Rossati...) przez co oswajamy się, że są takie związki (nie jest to temat tabu); jednam my ‘zwykli ludzie’ do takich sytuacji w swoim życiu nie dążymy.
I oczywiście związek, w którym to mężczyzna jest starszy od kobiety, cały czas jest często spotykany (w odróżnieniu do związku, w którym to kobieta jest starsza od mężczyzny).

To są moje wnioski, który wpadły mi na myśl po analizie ankiet. Przyznam, że dla mnie był to naprawdę ciekawy eksperyment, który wiele mi wyjaśnił, a także wniósł doświadczenie. Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja, żeby takie coś przeprowadzić i to nie raz!

Powody rozpadu związku wcale nie są takie, o jakich można by było myśleć. Przyznaję, że zawsze myśląc o takich relacjach byłam pewna, że jest to po prostu różnica priorytetów i wyobrażeń o wspólnej przyszłości. Odpowiedzi były zdecydowanie inne.
Chciałabym jeszcze podzielić się z Wami historią osoby, która była w związku ze starszym mężczyzną, ale z niej „wyszła”.
Magda (imię zmienione na potrzeby posta) zdecydowała się trochę o tym opowiedzieć: „Powód zerwania nie był jednoznaczny. Ja już od dawna o tym myślałam, ale ciężko mi było myśleć o tym, że mogę być sama. Każdą wolną chwilę poświęcałam jemu. Ogólnie wszystko było fajnie do czasu, gdy zaczęłam tyć. Na studiach zaczęłam sobie bardziej pozwalać i byłam 10 kg do przodu. Wtedy zaczęły się wyrzuty. Wyrzuty, że powinnam coś zrobić ze sobą, że się w spodnie nie dopinam, że się rozpuściłam itd. Myślę sobie ok, fakt – zaczęłam biegać, później przerodziło się to w pasję. Schudłam te 10kg, ale jak chciałam raz na jakiś czas zjeść coś słodkiego to był kolejny wyrzut. Musiałam kryć się z jedzeniem. To było nie do zniesienia. Wkurzałam się o to, że cały czas muszę się pilnować, że mnie nie akceptuje. Rzadko kiedy mówił mi, że mnie kocha, nie przytulał mnie itd. Wiele czynników wpłynęło na rozpad. Główny powód był taki, że w pewnym momencie nie mieliśmy o czym rozmawiać. Codziennie, gdy szłam do pracy, dzwoniłam do niego i gadaliśmy, a w pewnym momencie cisza, on nic i ja nic. Po skończeniu studiów oczekiwałam, że zaproponuje mi, abym się do niego przeprowadziła, może jakieś zaręczyny, później dziecko. W sumie on już się zbliżał do 50, ALE Cezary Pazura też ma młodą żonę i dzieci więc nie widzę problemu (zawsze podpierałam się tym przykładem).
Niestety nie doczekałam się ani propozycji wspólnego mieszkania, ani pierścionka, echh faceci. W pewnym momencie postawiłam wszystko na 1 kartę, stwierdziłam, że tak nie może być nie mamy o czym gadać, ja chcę mieć rodzinę a on się jakoś nie kwapił, aby zrobić jakikolwiek krok do przodu. Przyjechałam, spakowałam swoje rzeczy, wypiłam kawę, posiedzieliśmy, było nawet buzi na "żegnaj" i koniec, taaa jasne. Nękał mnie jeszcze parę miesięcy. Podrzucał liściki, wysyłał prezenty do pracy, raz go widziałam koło swojego mieszkania, przyjechał niby nie do mnie... zapraszał mnie na kolacje – chyba chciał się oświadczyć. Odmawiałam, za każdym razem i odsyłałam prezenty. W końcu ucichło.” U niej różnica wynosiła aż 25 lat.
Sama też znam wiele przykładów, w których różnica wieku jest naprawdę duża. A raczej była, bo niemal większość tych związków się rozpadła. Być może to wina kryzysu (który dopada wszystkie związki), ale nie każdy potrafi z nich wyjść.

            To już ostatni post z cyklu „Relacje damsko-męskie”. Bardzo się cieszę, że zachęcił on tak wielu czytelników do zaglądnięcia na bloga oraz do skomentowania. Liczę, że był on dla Was ciekawy. Chętnych proszę o wypowiedzenie się n temat całego cyklu – jakie są Wasze odczucia J
Jeśli tylko opinie będę pozytywne, mam z zanadrzu jeszcze kilka (jak nie kilkanaście) propozycji cyklu!
Czytaj więcej >

Jakim typem dziewczyny jesteś? Czyli relacje damsko-męskie cz. IV



Ze słowem „zołza” na pewno masz do czynienia nie pierwszy raz. To określenie pojawia się coraz częściej w różnych artykułach, wywiadach i różnych materiałach dotyczących związków i relacji damsko-męskich. Ale nie tylko z takimi dziewczynami mamy do czynienia.
Na pewno bycie zołzą, dla niej samej, jest o wiele łatwiejsze. Wyrabia sobie pewne podejście, które pozwala jej nie cierpieć tak bardzo jak zwykłej dziewczynie, będącej sobą, która bardzo często szybko angażuje się w relację. Charakteryzuje ją to, ze jest pewna siebie – zna swoją wartość i kiedy widzi, że facet nie darzy ją takim szacunkiem na jaki w jej mniemaniu zasługuje – odpuszcza i idzie dalej – nie przejmuje się. Oprócz tego zawsze otwarcie mówi o co jej chodzi – nie ma niedomówień. Można powiedzieć, że dobra komunikacja w związku to jej drugie imię. Widzi coś niepokojącego lub coś co jej nie odpowiada – głośno o tym mówi, wyrażając swoje zdanie. Poprzez swoją pewność siebie staje się bardziej uwodzicielska, seksowna, a przez to intrygująca i onieśmielająca płeć przeciwną.
Drugi typ to „miła dziewczyna”. Chciałabym posłużyć się tutaj cytatem z książki „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?”, ponieważ jej obraz został fenomenalnie przedstawiony. „To kobieta, która usilnie nadrabia brak pewności siebie, dając wszystko mężczyźnie, którego ledwie zna, niewiele od niego wymagając. To kobieta, która daje ślepo, bo gorąco pragnie, żeby jej zainteresowanie zostało odwzajemnione. To kobieta, która pójdzie na wszystko, co jej zdaniem zadowoli mężczyznę, po to, żeby za wszelką cenę utrzymać związek”. Można powiedzieć, że jej motto, to: „Żyję dla faceta”.
Dla porównania chcę przedstawić tradycyjną i chyba statystyczną „Ciebie”. Ciepła, czuła osoba, która do związku podchodzi naprawdę poważnie. Stara się jak może i od początku daje 100% z siebie, aby zbudować coś na stałe. Nie szuka przelotnych romansów, ale związku, który będzie jej przystanią na lata, o ile nie na całe życie. Nikogo nie udaje, od razu pokazuje swoją prawdziwą twarz. Wie, że w związku trzeba być elastycznym, więc potrafi nad sobą pracować, aby relacja którą tworzy z partnerem była trwała i wyjątkowa. Oczywiście, i ona ma swoje kobiece sztuczki; jednak czasem w kryzysie gdy widzi szansę na odbudowanie relacji nie kopie faceta w tyłek, ale spina się i działa. Nie podchodzi do sprawy impulsywnie i nie daje facetowi wszystkiego na co ma ochotę. Jest rozsądna, wie co jest dla niej ważne – i właśnie te wartości chce zachować.
            Jak widać są to zupełnie inne osoby. Żadna z nich nie jest zła, gorsza czy coś takiego. One są po prostu inne. Mają pewne inne wymagania. Może to moja subiektywna opinia, ale kojarzę zołzę z osobą, która przebiera w facetach jak w ulęgałkach. Drugi typ to dziewczyna, która ma facetów, ale niestety tylko na jedną noc. Stworzenie stałego związku to dla niej wyzwanie. A typ trzeci to nic innego jak zwykła dziewczyna, która znajdzie swoich popleczników jak i przeciwników. Ale prawdziwa miłość na nią czeka – jestem pewna!
            Już jakiś czas temu, może około dwóch lat wstecz, dostałam książkę, podobno bestseller, pt. „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?” (o której już wcześniej wspomniałam). Zawarte w niej rady pomagają ad sobą i przemycić do swojej codzienności choć kilka sztuczek. Oczywiście nie da się wykorzystać wszystkich – przecież każdy z nas jest inny i pewne opisane zachowania mogą być dla niego nie do przyjęcia!

Myślę, że każda potwora znajdzie swego amatora ;) Zarówno zołza, „miła dziewczyna” jak i ta przeciętna znajdą swojego wybranka. Ile facetów tyle różnych opinii – nie ma jednego ideału dla każdego! Wszystkim nie dogodzisz!
            Popytałam jednak kilkunastu facetów, aby zasięgnąć ich opinii na temat ich wyboru (bo przecież o to w dzisiejszym poście chodzi). Niemal jednogłośnie uznali, że liczy się to, aby być sobą. Więc spokojnie, najważniejsze to nikogo nie udawaćoni to wyczują (przecież nie są głupi), a wtedy historia sama się potoczy J

Zastanów się, czy chcesz być pożeraczką męskich serc czy zwykłą dziewczyną, która doświadczy prawdziwej miłości ze strony ‘swojego mężczyzny’?
Jeśli natomiast jesteś typem „miłej dziewczyny” może zastanów się nad jakąś pomocą. Pamiętaj, że pierwszym krokiem jest zaakceptowanie siebie, a wtedy inni Ciebie zaakceptują. I jeszcze jedno! Na pierwszym miejscu masz być Ty, a dopiero później facet!
Czytaj więcej >

Doświadczyłaś tego? Wymiksuj się jak najprędzej! Czyli relacje damsko-męskie cz. III


Ostatnie dni pozwoliły mi poznać wiele historii. Cieszę się, że ludzie chcą dzielić się swoim doświadczeniem – tym dobrym i tym złym. A za to drugie szczerze podziwiam i chylę czoło.
Jak wiecie lubię poznawać nowych ludzi – jest to dla mnie super sprawa, kiedy mogę poznać różne punkty widzenia, a także wyjść z kimś nowo poznanym na miasto. Czasem spotkanie przy piwie okazuje się być najbardziej wylewnym. To wtedy ludzie nie opowiadają słodkich historyjek o swoim życiu, często wyssanych z palca, ale przedstawiają realną rzeczywistość. I tak też było przez ostatnie dni. Kiedy słuchałam tych historii szczęka opadała mi tak bardzo, iż myślałam, że przebije podłogę. Jak tak można!!??
Nie wgłębiając się w szczegóły, ale jednak mówiąc konkretnymi ogólnikami; przecież nie liczy się kto to powiedział, ale co powiedział!
Jak dla mnie, nie wiem jak dla innych, związek dwojga ludzi to nie jest ani filmowe ‘love story’ ani serial kryminalny kto kogo pierwszy zabije. To pokazywanie słowami, ale przede wszystkim czynami, że bardzo zależy nam na drugiej osobie. Często potrafimy zrezygnować z własnej wygody i własnych planów, aby pomóc drugiej połówce i poświęcić się dla niej. Nie zawsze jest kolorowo, ale staramy się rozwiązywać problemy w początkowej fazie; ale przede wszystkim wspieramy się! Nie wyobrażam sobie być z kimś kto moje zdanie miałby w głębokim poważaniu; kto stawiałby mnie na drugim, szóstym, ósmym czy setnym miejscu; kto na randkach miałby minę jak kot... na puszczy :P
Każde spotkanie powinno być pogłębieniem relacji, udowodnieniem sobie swoich uczuć – raz z lepszym, a raz z gorszym skutkiem. Okej, zdarzają się trudniejsze momenty, kłótnie – każdy ich doświadcza – ale ciągłe wyrzuty wobec drugiej osoby prowadzą do frustracji i narastającego stresu oraz niepotrzebnego napięcia.
Nie rozumiem, naprawdę, dlaczego kobiety potrafią być w związku z kimś kto je poniża, traktuje jako etap przejściowy, nie widząc jej starań – pomiata nią. Nosz kurcze, co to ma znaczyć?! Czy to jest związek? Poniżanie przy innych, robienie wyrzutów o najmniejszą pomyłkę? 
Przed pisaniem tego posta weszłam na facebooka; jak zawsze przeglądałam aktualności i przez „przypadek” pojawiło mi się takie zdanie, którego żal teraz nie użyć:
„Lepiej być samemu, niż z kimś kto i tak sprawia, 
że czujesz się samotnie ”
            Kobieto droga! Po co Ci taki facet, z którym i tak masz mało wspólnego? Który nie potrafi Cię wesprzeć w trudnych momentach, a jeszcze przysporzy kłopotów i nerwów? Po co taki, dla którego ważniejsi są znajomi i piwo z nimi (pewnie nie jedno)? Taki który nie doceni że zrobiłaś wystawną kolację, ale dowali, że była za słona? Czy to jest wsparcie?
Szkoda czasu na takiego kogoś! Każdy dzień traktuj jako szanse na poznanie kogoś wspaniałego – kogoś kto będzie traktował Cię z należytym szacunkiem i na którego spojrzysz za jakiś czas i przyznasz, że było warto, bo to ten jedyny. Nie skazuj siebie na porażkę! Życie jest pełne niespodzianek, a prawdziwa miłość przyjdzie w odpowiednim momencie; a fikcję „miłości” puść w zapomnienie.
Pamiętaj, że jesteś wiele warta, a takie zachowanie jest poniżej Twojej godności. Doceń siebie, aby inni też Cię docenili. I przede wszystkim opuść to bagno!
Czytaj więcej >

Co nieśmiałość robi z człowiekiem? Czyli relacje damsko-męskie cz. II


                Kochani, jestem bardzo mile zaskoczona Waszą aktywnością dotyczącą wczorajszego posta. Za wszystkie komentarze, obserwacje, przeczytanie, maile – bardzo dziękuję. Cieszę się, że ktoś docenia moją pracę włożoną w tamten artykuł. Mam nadzieję, że w takim razie  trafiłam z tematem J Jak wiecie to nie koniec, cykl dopiero się zaczyna. A już dziś zapraszam na część drugą!

                W zeszłe piątkowe popołudnie spotkałam się z moim znajomym. W pewnym momencie temat zszedł na relacje damsko-męskie. Zaczęliśmy rozmawiać o swoich oczekiwaniach wobec płci przeciwnej. Ja w pewnym momencie sama zastanawiałam się czy ciężej jest utworzyć związek, czy go utrzymać. Przecież każdy człowiek ma mnóstwo zalet jak i wad; ważne jest aby mimo to się zgrać – co jest bardzo ciężkie. Tyle się słyszy o miłości jednostronnej. Może zbyt wysokie wymagania wobec drugiej osoby nie pozwalają wejść w relację.
Pamiętam jak jeszcze trzy lata temu mój przyjaciel powiedział mi, że to kobieta musi być zdobywana i żeby nie przyszło mi do głowy zabiegać o mężczyznę. Te słowa szczególnie utkwiły mi w pamięci i starałam się używać ich jako mojego motta w każdej sytuacji. Fakt faktem jest starszy, więc prawdopodobnie użył słów, z których można było korzystać w jego czasach. Obecnie, patrząc na to co się dzieję, bardzo trudno być zdobywaną. Zwróciłam uwagę, że raczej trzeba po prostu zabiegać.
Podczas mojej piątkowej rozmowy znajomy wykreował mój ideał – opisał go według moich wcześniejszych wskazówek. Ja w tamtym momencie też miałam go przed oczami, a w głowie scenariusz na nasze życie na najbliższe 20 lat. Powiedział mi, że oprócz tych wszystkich ważnych dla mnie cech, mój idealny facet miałby jedną jedyną wadę – byłby nieśmiały; co znaczy że nie zrobiłby pierwszego kroku. Wniosek? Być może prawdziwa miłość przeszłaby mi koło nosa, ponieważ chciałabym czekać na księcia na białym koniu. Po co odbierać sobie tę szansę? Szansę na prawdziwe szczęście.
Oboje wywnioskowaliśmy, że czasy się zmieniają. Schemat relacji damsko-męskich sprzed kilku lat, teraz nie jest już tak bardzo aktualny.  Obecnie trzeba być elastycznym – zmieniać siebie i swoje poglądy. A faktycznie, za kilka lat w szczęśliwym związku nie będzie ważne kto zrobił pierwszy krok – najważniejsze będzie, że go wykonaliście.


                Porada na dziś: nie czekaj na cud! Jeśli jest gdzieś osoba, na której Ci zależy nie zwlekaj – ale zrób coś. Żeby później nie żałować. I jeszcze jedno! Miej oczy szeroko otwarte, aby móc dostrzec starania drugiej osoby.
Czytaj więcej >

Plany i marzenia, czyli relacje damsko-męskie cz. I


                  Jest wiele tematów wartych dłuższej uwagi. Jak dla mnie jednym z nich są stosunki damsko-męskie. Ponieważ ciężko będzie mi ująć wszystko w jednym poście, postanowiłam zrobić krótki cykl, w którym poruszę, najważniejsze ,według mnie, zagadnienia związane z taką relacją. Jeśli jesteś zainteresowana – zapraszam Cię do dalszego czytania J

                  Chyba każdy w swojej głowie obrazuje sobie swojego wybranka lub wybrankę. Często patrząc na aktorów czy celebrytów, a nawet i osoby spotykane na co dzień wyobrażamy sobie jak będzie wyglądał nasz ideał. Oprócz pożądanych przez nas cech charakteru u drugiej osoby, ważny jest dla nas także jej wygląd – zgodny z naszymi marzeniami.
Ostatnio na youtubie oglądałam fajny filmik prowadzony przez parę dwudziestokilkulatków. Ona – średniego wzrostu brunetka opowiadała, że marzyła o wysokim brunecie; a On – niezbyt wysoki przystojny blondyn oczekiwał niskiej blondynki. Czy im się to sprawdziło? Skoro są razem to raczej nie.
Człowiek może planować i marzyć o tym czego od życia oczekuje i czego chce, ale to życie weryfikuje nasze zamiary. Często zdarza się, że są to zupełnie inne rzeczy, które po prostu się wykluczają. Patrząc na nich widziałam prawdziwą miłość i troskę o siebie nawzajem. Myślę że mimo takiego obrotu spraw, są oni zadowoleni i usatysfakcjonowani, że sprawy akurat tak się potoczyły.
Co to pokazuje? Nie zawsze nasze marzenia są w rzeczywistości najlepsze. Życie pewne plany musi zweryfikować, ale warto zaufać przeznaczeniu. Wiadomo, czasami trzeba mu pomóc. Ale nie warto zamykać się na konkretne osoby. Będąc w kimś zauroczonym i nie widząc poza nim świata podświadomie zamykamy się na innych „kandydatów”. A być może właśnie wtedy omija nas coś bardzo ważnego w życiu. Warto czerpać garściami każdego dnia i szukać super rozwiązań, nawet na całe życie!
Nie wzorujmy się też na filmach – tam każdy facet, nawet największy dupek, staje się ideałem. W prawdziwym życiu takie sytuacje zdarzają się naprawdę rzadko. Warto nastawiać się, że nie jestem na tyle wyjątkowa, żeby facet się dla mnie zmienił – to naprawdę jest trudne, może wręcz nierealne. Z takim podejściem przynajmniej się nie rozczarujesz, a możesz zyskać. Nic nie tracisz J
Do telewizji biorą najprzystojniejszych facetów – charakteryzacja robi swoje, stylizacja i w ogóle wszystko. Znaleźć takiego faceta na miejskiej ulicy to cud. Bądź więc realistką, a nie filmową marzycielką.
Ważne jest też aby nie opierać się na opinii innych; ludzie lubią koloryzować swoje historie i wpędzać innych w kompleksy. Pamiętaj, że to Ty jesteś kowalem swojego losu. I będziesz na tyle szczęśliwa na ile sobie pozwolisz. I najważniejsze! Zastanów się czy wygląd jest na tyle ważny, aby przyćmił takie cechy jak prawdziwy szacunek, miłość, wierność, szczerość. Wygląd można kupić, ale charakter i wartości są bezcenne.

Dbaj o siebie i staraj się być najlepszą wersją siebie, ale u innych patrz w duszę ;) 
Czytaj więcej >

Sposób by dorobić


               Każdy sposób jest dobry, aby dorobić. Gdy nie ma się jeszcze stałej pracy jest się najczęściej uzależnionym od rodziców. Jest jednak kilka sposobów, aby dodatkowo zarobić kilka groszy i mieć na swoje potrzeby. Szczególnie, gdy chodzi się jeszcze do szkoły, nie zawsze jest czas, aby pracować np. w knajpie. Natłok nauki, dużo innych ważnych obowiązków sprawiają, że praca nawet przez kilka godzin w tygodniu nie wchodzi w grę. Jest na to rada! A o tym w dzisiejszym poście!

Już w gimnazjum, było to chyba jakoś w pierwszej klasie, jak każdy chciałam trochę dorobić na swoje ‘fanaberie’. Koleżanka namówiła mnie, abym została konsultantką jednej z firm kosmetycznych. Uznałam, że nie jest to głupi pomysł i spróbowałam. Jednak ‘za moich czasów’, dziewczyny w gimnazjum nie potrzebowały ich zbyt wiele. Nawet jeśli się na coś zdecydowały, to wolały kupić coś w sklepie; wtedy nawet mama mogła coś bardziej doradzić. W sprzedaży kosmetyków pomagała mi wtedy moja mama, która po pierwsze sama coś zamawiała, a po drugie dawała katalogi swoim koleżankom.
Po jakimś czasie zrezygnowałam z tego zajęcia. Uznałam, że chyba to nie jest czas ‘na to’. Minęło gimnazjum, byłam już w liceum, a moje potrzeby wcale nie malały. Z dnia na dzień, miesiąca na miesiąc chciałam i potrzebowałam coraz więcej rzeczy. Ze względu na dużą ilość moich obowiązków i zajęć nie mogłam pozwolić sobie na stałe zajęcie. Szukałam czegoś opłacalnego i co nie wymaga dużej ilości czasu. Pomyślałam, dlaczego nie spróbować jeszcze raz być konsultantką. Przecież w liceum już każdy potrzebuje kosmetyków.

Na czym polega ta praca?
Moim głównym pytaniem było: „Mam katalog, czy chciałabyś może zobaczyć?”. Praktycznie każdy chciał chociaż go przejrzeć, a najczęściej jeszcze coś wybierał. Gdy dziewczyny brały do domu najczęściej widziały też ich mamy, siostry, ciocie, sąsiadki i zamawiały. Mi dawały już konkretne kosmetyki do zamówienia. Gdy uzbierałam kilka zamówień, wchodziłam na Internet i zamawiałam. Zazwyczaj trzeba było poczekać tak 3-4 dni, aż przyjdą. A później rozdać już kosmetyki, nowe katalogi, zebrać pieniądze i wpłacić na konto firmy. Odliczając oczywiście swoją prowizję.

Co ja z tego mam?
Podejrzewam, że w każdej firmie kosmetycznej jest inaczej. Ja akurat miałam dochód z każdego sprzedanego produktu z katalogu, tylko ich marża zależała od kategorii. Korzystam także ze specjalnych ofert dla konsultantek – wiele kosmetyków jest naprawdę tańszych (a są dobrej jakości). Co więcej, jeśli wyrobię w pierwszych katalogach określony pułap jako nowa konsultantka zwiększa mi się marża od każdego produktu. A gdy jestem już ‘starszą’ konsultantką to i tak mam określone pułapy, po spełnieniu których zyskuję świetne zestawy za przysłowiową złotówkę. Oprócz tego nowości w tańszych cenach i wiele, wiele świetnych ofert. Jako konsultantka mogę również zamówić sobie kosmetyki odliczając procent dla siebie, czyli płacę mniej albo nie płacę w ogóle odbierając pieniądze z kwoty, którą uda mi się zarobić w danym katalogu.

Czy mogę się rozwijać?
Oczywiście! Jest wiele możliwości rozwoju oraz wzrostu zarobku. Ja podziwiam osoby, które najpierw wiele inwestują w interes zamawiając mnóstwo kosmetyków, a następnie najczęściej lokalnie, np. w galeriach, sprzedają je. Fajna sprawa, jednak trzeba pamiętaj o wkładzie własnym (przynajmniej na początku). Ja jednak do tej pory nie zdecydowałam się na to. Warto korzystać także ze szkoleń, które są darmowe (przynajmniej ja na takowe uczęszczałam). Zdobyłam wiele cennych informacji, zdobyłam kolejne doświadczenie i wzbogaciłam się.

Teraz, w okresie wakacyjnym i kiedy skończyłam już szkołę nie zaprzeczam, że jest ciężej dotrzeć do klientów. Znajdzie się jednak kilka stałych osób, które chętnie coś kupią albo nawet i same upomną się o katalog. A każdy produkt to kolejne pieniądze dla Ciebie.
Jak dla mnie to naprawdę łatwe pieniądze, a przy okazji kosmetyki w dobrej cenie. Polecam, bo naprawdę warto!

Jeśli też działasz jako konsultantka/konsultant podziel się w komentarzu swoim doświadczeniem i różnymi spostrzeżeniami ;)
Czytaj więcej >

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia