JAK SIĘ UCZYĆ, ABY SIĘ NAUCZYĆ?


Bardzo często na naukę poświęcamy wiele czasu - szkoła podstawowa, gimnazjum, szkoła średnia, teraz studia. Wiedza nie przychodzi sama z siebie. 
W książkach spędzamy godziny, miliony godzin. 

Sama pamiętam, kiedy wracałam ze szkoły po ośmiu godzinach, jadłam obiad i znów lądowałam 

w książkach do późnego wieczora. Czy pamiętam wszystko? Niestety nie, ale na przestrzeni lat nauczyłam się uczyć.

O co trzeba zadbać? Z czego zrezygnować?
Aby się nauczyć, na nauce trzeba się skupić i przygotować na to siebie oraz swoje otoczenie.
  1. Porządek wokół siebie
    Bardzo ważne jest, aby w pokoju panował porządek - zero porozrzucanych ubrań, starych i brudnych naczyń czy książkach leżących w kupkach na podłodze. Musi być czysto. Tak samo na biurku - a może przede wszystko na nim. Zrezygnuj z niepotrzebnych bibelotów - ogranicz je do minimum - i zrób przestrzeń na niezbędne książki i materiały do nauki.
    Nie zapomnij przewietrzyć pokój - wtedy nasz mózg lepiej pracuje, łatwiej jest nam się skupić. I jest przyjemniej :)
  2. Systematyczność
    Kiedyś przeczytałam bardzo fajny artykuł dotyczący nauki. Jedna grupa uczyła się raz w tygodniu (dłużej), druga grupa codziennie i zdecydowanie krócej. Na pewno domyślacie się, że to ta druga osiągnęła lepsze wyniki. Bo bardzo ważna jest systematyczność. Dlaczego? Ponieważ cały czas jesteśmy na bieżąco z materiałem, uczymy się po mniejszych partiach materiału, co jest atrakcyjne, bo nie ma stosów regułek do nauczenia.
    Bycie systematycznym na dłuższą metę na prawdę przynosi niesamowite efekty.
  3. Powtarzanie materiału
    Jeśli się czegoś nauczyłeś, bo któregoś dnia przysiadłeś do książek, a później umiałeś to powtórzyć z pamięci - super. Ale jeśli nie będziesz sobie tego regularnie przypominał, utrwalał i systematyzował, gwarantuję Ci, że ta wiedza wyleci Ci z głowy jeszcze szybciej niż przyszła. Najlepszym przykładem jest nauka słówek z języka obcego - na zaliczenia dostajemy listy słówek, które wkuwamy na pamięć. Przychodzi klasówka - dostajemy to 5, ale jeśli usłyszymy to słówko po kilku miesiącach… wiemy, że dzwoni, ale nie wiemy, w którym kościele.
    Podobno trzeba powtarzać słówko przez miesiąc, aby naprawdę się go nauczyć. Czy to prawda? Nie wiem, ale może Wy mi powiecie :)
    Jedno jest pewne, powtarzać trzeba, bo nic nie zapamiętuje się po pierwszym razie.
  4. Znalezienie swojego sposobu
    Każdy z nas woli uczyć się inaczej - są wzrokowcy, są słuchowcy… A ich sposób zapamiętywania informacji będzie inny. Warto uświadomić sobie swoje preferencje i ułatwić sobie życie znajdując odpowiednie rozwiązanie.
    Na pewno ten temat zostanie przeze mnie przedstawiony osobno. 
  5. Korzystanie z notatek z poprzednich lat
    Każdy z nas w ciągu swojej „szkolnej kariery” gromadzi wiele zeszytów. Nie każdy się przyda, ale z własnego doświadczenia wiem, że życie potrafi zaskoczyć. A notatki nawet z gimnazjum czy szkoły podstawowej potrafią się przydać na „stare lata”.
    Sama na studiach korzystam czasami z notatek z liceum, a zeszyty z korepetycji z angielskiego zbieram w swojej szafce od ponad 12 lat. I uwierzcie mi, że co jakiś czas wracam do tych notatek i sterty kserówek.
  6. Wykorzystywanie wiedzy (obalenie reguły Zakuć-Zdać-Zapomnieć)
    Aby wiedza, którą zdobędziemy nie wyparowała z głowy dobrze jest móc ją wykorzystać. Różne fora internetowe, własny blog tematyczny, pisanie notatek na swoim komputerze lub w zeszycie, jeśli to język obcy to kontakt z obcokrajowcami czy czytanie artykułów w obcym języku. XXI wiek ma wiele otwartych dróg dla nas, co jest wielką szansą. Wystarczy chcieć i działać.
  7. Zasada najpierw przyjemności, potem obowiązki; czy odwrotnie?
    Zawsze uczona byłam, że najpierw trzeba wykonać swoje obowiązki, aby iść na zasłużony odpoczynek. Jednak z własnego doświadczenia wiem, że starałam się wykonać moją pracę „po łebkach” by jak najszybciej przejść do tych miłych i przyjemnych rzeczy, które były przeze mnie naprawdę wyczekiwane.
    Ostatnio jednak spotkałam się ze stwierdzeniem, że powinno się wykonywać najpierw przyjemności, a dopiero później obowiązki. Dlaczego? Bo nie pędzimy, aby wykonać to co „muszę”, ale robię najpierw to co chcę, więc nic mnie już nie kusi i mogę poświęcić się obowiązkom.
    Przyznam, że ciężko mi stwierdzić, które rozwiązanie jest lepsze. Wydaje mi się, że jest to opinia czysto subiektywna.
  8. Zostaw telefon, laptop, internet, muzykę i filmy
    To podstawowe rozpraszacze, które sprawiają, że Twoja wiedza zamiast rosnąć, jest constans. Wiadomości na Facebooku, zdjęcia na Instagramie, wciągająca melodia lub fabuła… To wszystko sprawia, że zamiast siedzieć i zapamiętywać, Twoje myśli będą zupełnie gdzie indziej.
    Warto odłożyć wszystko na bok i skupić się na tym, co w danym momencie jest najważniejsze, czyli nauczenie się. A żeby to osiągnąć, warto zastosować kolejny punkt…
  9. Rób przerwy
    Nauka tzw. „ciurkiem” wcale nie jest efektywna. Ponieważ im dłużej się uczysz, tym bardziej jesteś zmęczony, a Twój mózg przyswaja coraz mniej informacji.
    Aby temu zapobiec, warto robić co jakiś czas przerwy i uczyć się blokami; np. 45 minut nauki i 15 minut przerwy. W ten sposób, co jakiś czas, Twój mózg będzie się regenerował.
    Nie warto się odrywać od nauki, dlatego polecam przygotować sobie picie i coś do zjedzenia; w razie co, aby nie musieć odchodzić od biurka <- prawda jest taka, że wtedy czas pędzi nieubłaganie 
    i z rzekomych 5 minut robi się 25.

To kilka moich sprawdzonych pomysłów na to jak się uczyć. Mam nadzieję, że pomogą także Tobie. Nauka chyba dla nikogo nie jest niczym przyjemnym, ale każdy uczyć się musi. Dlatego warto zaprzyjaźnić się 
z książkami, obrać swój kierunek i iść do przodu.
Korzystasz z któregoś sposobu?
Czytaj więcej >

SUKCES - CO TRZEBA O NIM WIEDZIEĆ? CZĘŚĆ V


To już ostatni wpis z cyklu „Sukces - od A do Z”. Chcę podzielić się z Wami moimi wskazówkami, co przestać robić, aby osiągnąć sukces. Są pewne nawyki i zachowania, których warto wystrzegać się jak ognia, ponieważ to one są dla nas wielką przeszkodą w zrobieniu kroku do przodu. Jeśli ich się oduczysz, na pewno będzie łatwiej.

  1. Nie wszystko na raz
    Jest mnóstwo artykułów, wpisów, ciekawostek na temat multi-taskingu, jednak prawda jest taka, że aby zrobić coś bardzo dobrze trzeba się na tym skupić w 100%. Wiele osób, wiele rzeczy i wydarzeń będą Cię od tego odciągać, ale bądź wytrwały i skoncentrowany. Tylko w ten sposób uda Ci się wypracować pewne zachowania i wygrać - sukces.
  2. Myślenie krótkofalowe? Mówimy mu: „NIE!”
    Czasem warto obrać odległy cel, który będzie wymagał od Ciebie choć trochę wysiłku. Kiedy skupiasz się tylko na tym, co dzieje się tu i teraz marnujesz mnóstwo cennego czasu. Warto zrobić coś ambitnego i osiągnąć upragniony cel, taki który w przyszłości będzie miał znaczenie.
  3. Zerwij z toksycznymi ludźmi
    Są tacy, którzy nas uskrzydlają, ale znajdą się i ci, którzy te skrzydła z przyjemnością nam podetną - a od takich warto uciekać.
    Jeśli masz wokół siebie znajomych, którzy kurczowo trzymają się Twoich nóg i nie pozwalają iść dalej, mocno zastanów się nad taką znajomością. Dobrzy znajomi, przyjaciele to osoby, które się wpierają i sobie kibicują - zawsze, w każdej sytuacji.
  4. Nie wszystko na raz
    Jeśli Twój cel jest ogromny i niemożliwy do zrealizowania natychmiast, to nie znaczy, że nie osiągniesz go za jakiś czas. To że coś wymaga czasu nie oznacza, że nie warto - często wręcz perzeciwnie. Dlatego zamiast poddawać się już na starcie podziel swój cel na małe etapy, które będziesz systematycznie i sukcesywnie realizować.
    Sukces nie bierze się z przypadku.
  5. Żadne „od jutra”!
    Często zamiast wziąć się ostro do pracy odkładamy to „na jutro” albo „zacznę od poniedziałku”. Kiedy dany dzień w końcu nadchodzi, rozpoczęcie danego zadania znów przekładamy. Pora z tym skończyć! Koniec wymówek!
    Kiedy dane zadanie odkładasz „na później”, odkładasz także swój sukces.
    To wymaga siły i samozaparcia, ale jest możliwe, dlatego już dziś wykonaj swój pierwszy krok. Pamiętaj - to Ty jesteś kowalem swojego losu.
  6. Koniec z szablonowym myśleniem
    Przestań wierzyć w ludzkie teorie, że do czegoś się nadajesz, a do czegoś nie. Nikt z nas nie ma swoich umiejętności wypisanych na czole. To nie szczęście decyduje o tym, czy coś osiągniemy czy nie, talent też nie jest 100% wyznacznikiem.
    Przestań słuchać ludzi, a weź się do działania. To Twoja ciężka praca i rozwój mają wpływ na to, co w życiu osiągniesz.
  7. Nie czekaj na okazję
    Nie czekaj na to aż ktoś da Ci szansę albo na wygraną z lotto. Takie sytuacje zdarzają się nielicznym, a zakładanie, że będziesz nim właśnie Ty z dnia na dzień zmniejszają Twoje szanse na sukces. Działaj systematycznie, rozważnie, w przemyślany sposób - nie ważne czy ktoś to dostrzeże czy nie; to praca dla samego siebie - udowodnij sobie, że potrafisz.
  8. Wyrzuć perfekcjonizm do kosza
    Pani Swojego Czasu bardzo często powtarza „Zrobione jest lepsze od doskonałego”. W 100% się z tym zgadzam. W życiu nie zawsze wszystko wychodzi idealnie, ale trzeba się z tym pogodzić, a nie wpędzać się w poczucie winy. Doceń to, co udało Ci się zrobić i idź do przodu. Przeszedłeś ten etap, kolejne już czekają.

To moje 8 podstawowych rzeczy, które trzeba porzucić lub zmienić. Czas wypracować nowe nawyki.

Dziękuję Ci za bycie ze mną podczas tego cyklu. Dla mnie była to wspaniała przygoda, ale także początek nowej drogi. Bo razem z Tobą po raz kolejny przeszłam przez te etapy. Ciągle moje życie i moje podejście się zmienia, bo droga do sukcesu to droga, a nie „suche punkty”. 
Mam nadzieję, że każdy wpis coś Ci pokazał, uświadomił i zmienił w Twoim życiu. Choć wiem, że Ameryki nie odkryłam, to zdaję sobie też sprawę, że czasami potrzebujemy usłyszeć coś od innej osoby, aby to naprawdę zrozumieć. Mam nadzieję, że coś takiego miało miejsce u Ciebie.

Masz jakieś refleksje na temat tego cyklu? Z przyjemnością dowiem się o Twoich przeżyciach.

Napisz w komentarzu lub na ajgapisze@gmail.com
Czytaj więcej >

ŚWIĘTA IS COMING - PRZEPIS NA CYTRYNOWĄ BABKĘ WIELKANOCNĄ


Uwielbiam Święta Wielkanocne - szczególnie teraz, kiedy są kolejnym "pretekstem", aby przyjechać do domu i spędzić czas z bliskimi. Nieodłączną tradycją, która towarzyszy naszej rodzinie od lat jest babka wielkanocna; nie kupiona, nie otrzymana w prezencie, ale zrobiona własnoręcznie.

Kiedyś robiła ją moja mama, teraz gdy sama lubię pichcić w kuchni, to ja podjęłam się jej zrobienia. Aby na świątecznym stole obyło się bez niesmacznych niespodzianek, postanowiłam, że mój przepis wypróbuję wcześniej. I tak też zrobiłam. Jeszcze roboczo, w prostokątnej blaszce - próbowałam swoich sił. Efekt? Wizualnie możecie ocenić sami, a smakowo? Naprawdę niebo w gębie.

Spośród naprawdę wielu smaków jak zwykle wybrałam cytrynę. To ten smak zawsze kojarzy mi się z dzieciństwem i świątecznym czasem spędzonym w gronie rodziny i bliskich.

Składniki:

  • 4 jaja
  • 250 g cukru
  • 300 g mąki pszennej
  • 150 g mąki ziemniaczanej
  • 200 g margaryny (roztopionej
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • skórka z cytryny (starta)
  • sok z cytryny (1 sztuka)



Sposób przygotowania:
  1. Rozpuść margarynę i pozostaw do wystygnięcia;
  2. Jajka ubij z cukrem; dodaj mąkę pszenną i ziemniaczaną oraz proszek do pieczenia;
  3. Wlej wystygniętą margarynę;
  4. Dodaj sok z cytryny;
  5. Wsyp startą skórę;
  6. Dokładnie wymieszaj;
  7. Ciasto wylej na formę;
  8. Piecz w temperaturze 150°C (termoobieg) lub 180°C (góra-dół) przez ok. 50 minut;
Smacznego!

A Wy jaki smak babki wielkanocnej najbardziej lubicie?
Czytaj więcej >

SUKCES - CO TRZEBA O NIM WIEDZIEĆ? CZĘŚĆ IV


O sukcesie pisałam już wiele, ale temat jeszcze się nie wyczerpał. Dzisiaj chciałabym poruszyć kwestię zazdrości, ponieważ to ona w znacznym stopniu wpływa na to, co osiągamy i co robimy.

Czy zazdrość jest złym uczuciem? Według mnie tak. 
Opinie są na pewno różne, część z Was będzie uważała, że zazdrość może być motywacją. Przecież chcemy wejść na wyższy poziom, dorównać komuś i nie życzymy tej osobie źle. Moje zdanie jest jednak takie, że z zazdrością warto skończyć i to jak najszybciej.

Prawda jest taka, że w życiu często porównujemy się do innych i zazdrościmy im. Patrzymy na znanych celebrytów, influencerki, znane osoby ze świata biznesu czy z ekranów telewizyjnych. Z podziwem patrzymy też na lokalne „gwiazdy”, vlogerów, ludzi, którzy z „nic nie znaczącej osoby” stali się „kimś”.
Obserwujemy ich, zachwycamy się nimi, śledzimy ich życie, każdy sukces i chcemy tego samego, choć nie zawsze jest to możliwe. Jednak nie widzimy jednej bardzo ważnej rzeczy - że te osoby często są na zupełnie innym etapie życia. 
Bardzo często są one od nas znacznie starsze, mają większe doświadczenie, znajomości. Jak można porównywać się do takiej osoby? A jednak to robimy. I czujemy się przy nich nic nie warte, gorsze,… Ale jak np. 22-latka może porównywać się do 40-latki? Móc może, ale czy ma to sens?

Często skupiając się na czyimś życiu i sukcesach nie zwracamy uwagi na to, co dzieje się u nas. Nie cieszy nas mały sukces, pochwała od szefa czy jakiejś innej osoby, słowo „Kocham Cię” od ukochanego. Nie żyjemy swoim życiem, ale cudzym - cały czas zamykając się na własne.
Nie potrafimy wtedy dostrzec swoich sukcesów, które były efektem ciężkiej i długiej pracy.
My tego nie widzimy, bo jesteśmy skupieni na czymś innym - nie własnym, ale cudzym. A tak naprawdę, co nam da życie czyimś życiem?

Lubimy też oceniać innych - że komuś coś przyszło łatwiej, bez wysiłku, że tak dużo zarabia, jest tak bardzo sławny, jest szczęśliwy,…
Nie zdajemy sobie sprawy lub nie chcemy tego widzieć, że my jako zwykli obserwatorzy widzimy efekt, a nie drogę. Bo sukces nie puka do drzwi i nie pyta się czy może wejść. Trzeba się naprawdę natrudzić, aby przyszedł.

Nie warto zadręczać się co kto osiągnął, co kto ma, kto jaki jest. Nie warto się porównywać, bo jesteśmy na innym etapie, mamy inne doświadczenia.
Choć tak naprawdę jest jedna osoba do której warto się porównywać. Wiesz o kogo chodzi? Jesteś nią Ty sam/ Ty sama! To Ty najlepiej widzisz swoje postępy, kroki w przód - i jesteś w stanie to najlepiej ocenić. 


Pamiętaj, że nie jesteś odpowiedzialny za cudzy sukces, a jedynie za swój - od Ciebie zależy czy go osiągniesz czy nie; czy będziesz się motywować, czy dołować. Każda decyzja to Twój wybór i od Ciebie zależy jak wszystko potoczy się dalej.
Czytaj więcej >

SUKCES - CO TRZEBA O NIM WIEDZIEĆ? CZĘŚĆ III


Od lat pamiętam wmawianie dzieciakom, że aby mieć talent trzeba się czymś wyróżniać, trzeba być ponadprzeciętnym - wybitnym(!). W szkole mówiło się tylko o talencie sportowym, plastycznym, muzycznym, matematycznym, informatycznym. Jeśli nie zaliczałaś się do którejś z tych grup, byłaś zwykłym przeciętniakiem. 
I tym sposobem większość osób w szkole myślała, że jest zwykłym, nieumiejętnym debilem. 

Dopiero w wieku 20 lat moje patrzenie się zmieniło. Trochę z własnych obserwacji, trochę poprzez rozmowy z mądrymi ludźmi - zmądrzałam. Skończyłam wierzyć w szkolne definicje talentu i postanowiłam stworzyć swoją - prawdziwą.
Bo talent to nie coś ponadprzeciętnego i niepowtarzalnego. Nie muszę być maratończykiem czy laureatem olimpiady matematycznej, aby mieć talent.
Dlaczego nie patrzymy na swoje umiejętności miękkie? Przecież one też są wielkimi talentami! Komunikatywność, umiejętność motywowania innych, rozśmieszania, przemawiania do tłumów, rozdzielanie zadań, wyszukiwanie informacji,… Przecież to też są wielkie talenty i co najważniejsze, w dzisiejszych czasach bardzo pożądane.

Fakt jest taki, że często poprzez wiarę w szkolą definicję bycia wybitnym, idąc w dorosłe życie, wierzymy, że jesteśmy beztalenciami. Ludzie w moim wieku często mówią, że „są nikim”. To totalna bzdura! Ale nie dziwię się, że mają niską samoocenę skoro przez lata słuchali takich kłamstw.
Co jest pomocne? Jeśli sam nie jesteś w stanie ocenić własnych talentów i mocnych stron, poproś kogoś zaufanego (kto dobrze Cię zna) o to, aby powiedział Ci jakie według niego masz talenty. Ja zrobiłam tak jakiś czas temu i przyznam szczerze, że było to bardzo miłe, kiedy ktoś mówi Ci tyle Twoich zalet, z których nie zdawałeś sobie sprawy (tak, ja też wierzyłam w szkolne definicje o beztalenciu). Później zaczęłam szukać różnych sytuacji, w których mogłabym odnaleźć te talenty i faktycznie je mam!
Czasami człowiek nie jest świadomy tego, jak cudownie został obdarzony.
Oczywiście, czasami można usłyszeć coś mało pozytywnego, ale to też jest bardzo potrzebne - należy uświadomić sobie, że coś można w sobie poprawić i zacząć się doskonalić.

Czy sukces i nasze talenty mają ze sobą coś wspólnego?
Oczywiście, że tak! Według mnie możliwości rozwoju, odnoszenia sukcesów powinniśmy szukać tam, gdzie możemy wykorzystać swoje talenty. Nie dlatego, że do niczego innego się nie nadajemy, ale dlatego, że będzie nam szło prościej, ponieważ posiadamy pomocne umiejętności.

Co w sytuacji kiedy działamy tam, gdzie danego talentu nie mamy? Wszystko jest do zrobienia 
i wypracowania, ale prawda jest taka, że będzie trzeba włożyć w to więcej wysiłku i ciężkiej pracy, aby osiągnąć pożądany efekt. Ale da się!

Działanie w zgodzie ze swoimi talentami i umiejętnościami naprawdę ułatwia życie i osiągnięcie sukcesu. Wtedy w idealny sposób wykorzystujemy swoje predyspozycje.
Ja naprawdę polecam taką formę, szczególnie osobom, które mało w siebie wierzą i szybko się zniechęcają. Nie mówię, że takie działanie to bułka z masłem, bo wszędzie napotyka się problemy i kłody, ale na pewno będzie prościej, a przede wszystkim przyjemniej.
Wykorzystuj swoje talenty, ponieważ możesz nimi ubogacać nie tylko siebie, ale także ludzi wokół. 
A co najważniejsze, z nimi sukces będzie niemalże morowany.

Odkryłaś już swoje talenty? Znasz swoje mocne strony? Wykorzystujesz je?

Koniecznie daj mi znać!

Czytaj więcej >

PRZYJĘCIE NIESPODZIANKA - OD A DO Z


Lubię zaskakiwać, sprawiać innym przyjemność i widzieć uśmiech na ich twarzy. Chyba w tej gonitwie dnia codziennego zatraciliśmy w sobie dziecko, które zawsze obdarowuje swoim bezinteresownym uśmiechem.
Lubię dawać coś z siebie dla innych, załatwiać, latać, biegać, nie stać w miejscu.
Pomyślałam, że może spróbuję z niespodzianką – zawsze chciałam, ale się bałam. Czas przełamać wewnętrzną barierę! Tak postanowiłam działać i stworzyć pierwszą imprezę od A do Z – w tajemnicy.
Przyznaję – było to całkiem niedawno. Ale wypaliło naprawdę w 100%. Dzisiaj chcę podzielić się z Tobą tymi tajnikami, które zadziałały u mnie i sprawiły, że impreza była naprawdę fantastyczna. A solenizant był bardzo miło zaskoczony i wspomina ten dzień z sentymentem.
Podstawową informacją, o której trzeba pamiętać jest to, że to nie impreza „dla mnie”, ale dla kogoś mi bliskiego. Celem jest sprawić, aby wszystko co będzie zrobione, nie było z myślą o samym sobie. Bo to nie JA mam być gwiazdą i świetnie się bawić, ale osoba, dla której to przygotowuje i goście, którzy razem z nami będą świętować. Nie rezygnuj ze swojego zdania i opinii, ale miej na uwadze przede wszystkim gust 
i upodobania solenizanta. Uwierz mi utwierdzanie się w takim przekonaniu jest naprawdę ważne. Za każdym razem pytać się: „Co wybrałaby TA osoba?”
Tak naprawdę sukces imprezy w dużej mierze zależy także od Twojej dyskrecji i umiejętności pozyskiwania informacji.
  1. Ważne jest, aby dowiedzieć się z kim solenizant chciałby spędzić ten ważny dzień (lub wieczór). Na pewno macie wspólnych znajomych, a o tych których nie znasz, choć raz słyszałeś – można do nich dotrzeć telefonicznie albo przez portal społecznościowy.
  2. Nie zapomnij wybrać i ustalić dzień – pewnie będzie to weekend. Ale sprawdź to, jeżeli solenizant wykonuje pracę zmianową – wtedy różnie może być i trzeba się upewnić.
    Najlepiej będzie, jeśli Ty lub ktoś z Waszych znajomych poprosi osobę, dla której organizujecie przyjęcie, aby ten dany dzień spędziła z Tobą (lub nią/nim), ponieważ… (tu opcji jest wiele). Chodzi przede wszystkim o to, żeby ta osoba niczego nie planowała – wtedy plan się posypie i niespodzianki nie będzie. Ona musi wiedzieć, że ma jakieś plany i niczym (najprawdopodobniej) nie zaskoczy.
  3. Miejsce też jest bardzo ważne i trzeba pomyśleć o tym wcześniej. Jeśli jest to mieszkanie – super, niema się o co martwić. Jeśli jednak to restauracja, klub lub inne publiczne miejsce (np. salka w akademiku) trzeba dokonać rezerwacji lub dać informację o swoich planach odnośnie organizacji swojego wydarzenia. Warto o tym pamiętać, żeby fajne miejsce nie przeszło koło nosa.
  4. Kluczową rolę odgrywa komunikacja. Jeżeli data i miejsce zostały już ustalone trzeba dograć kwestie jedzenia (czy bierzesz wszystko na własne barki czy jednak będziesz potrzebować pomocy), sprzętu muzycznego, organizacji wnętrz, dekoracji, zakupów i prezentu.
    Fajnie sprawdza się grupa lub konwersacja, do której wszyscy mają dostęp – widzimy swoje komentarze, reagujemy, głosujemy… Po prostu – DZIEJE SIĘ!
  5. Wspomniałam o prezencie – to też ważny temat i pewnie poświęcę mu osobny wpis w przyszłości. Zastanówcie się czy każdy kupuje coś indywidualnie, czy jednak dajecie prezent grupowy. Jeśli   to drugie – ustalcie sprawnie co to będzie, wysokość składki i osobę odpowiedzialną za kupno i dostarczenie.
  6. Tak! Osoby odpowiedzialne są bardzo ważne. Jeśli jesteś już doświadczoną organizatorką może nie przygniecie Cię lista zadań i obowiązków. Ale gdy jest to Twoje pierwsze lub jedno z pierwszych przyjęć – warto poprosić kogoś o pomoc. W dwie osoby zawsze łatwiej ogarnąć cały harmider, który się tworzy.
    Możesz poprosić kogoś, aby zajął się muzyką, ustawieniem stolików, zawieszeniem dekoracji, wyłożeniem jedzenia – najprawdopodobniej nie znasz się na wszystkim i nie będziesz miała czasu na zrobienie każdego detalu własnymi rękoma. Ty, jeśli czegoś nie umiesz, nie musisz się męczyć,      a komuś może to sprawić przyjemność i poczuje się potrzebny.
    Mierz siły na zamiary – w te kilka godzin przed imprezą nie zrobisz wszystkiego. Ty też masz się dobrze bawić, a nie przygotowywać wszystko, a później paść ze zmęczenia.
  7. Nie zapomnij o solenizancie. Fajnie będzie, jeśli ktoś z „kręgu wtajemniczonych” będzie mógł go zabrać na miasto, a potem przyjdzie z nim na miejsce imprezy. Będzie wtedy łatwiejszy kontakt (gdzie są, za ile będą, kiedy zapalić świeczki…). Solenizanta o to nie zapytasz – w końcu niespodzianka to niespodzianka.
Myślę, że to najważniejsze punkty organizacji. Bywa tak, że kilka punktów się na siebie nakłada – 
np. dobieranie daty i odpowiedniego miejsca – sam się o tym przekonasz. Ale naprawdę nie jest to nic strasznego. Pamiętaj:
  • Rób wszystko pod gust solenizanta – to jego dzień
  • Komunikuj się z innymi uczestnikami imprezy
  • Działaj, a nie tylko gadaj
Jestem pewna, że wszystko się uda, a Twój plan będzie cudowną niespodzianką.Masz już na swoim koncie organizację „niespodzianek”? 
Czytaj więcej >

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia