PAMIĘTAJ O TYM, JEŚLI CHCESZ MIEĆ UDANY ZWIĄZEK


Kochane!
Wiele z nas jest w szczęśliwych i sielankowych związkach. Bardzo się z tego cieszę!
Jednak wśród nas są i te, które bardzo cierpią, nieustannie kłócą się ze swoim partnerem i nie wiedzą, gdzie leży problem tej sytuacji. Zazwyczaj nie ma tylko jednego winowajcy, a wina najzwyczajniej w świecie nie leży tylko po jednej stronie. Ale opierając się na tym, co było we wczorajszym wpisie, masz wpływ tylko na siebie i swoje zachowania. Także zastanów się dzisiaj nad czym możesz popracować, aby w Twoim związku działo się lepiej.
  1. Nie czepiaj się o wszystko
    Nie bądź tzw. „zrzędą” czy „marudą”. 
    „Czy Ty myślisz, że wszystko musi być na mojej głowie”, „Nie jestem Twoją służącą”, „Mogłeś umyć jeszcze ten jeden talerz, a nie zostawiać go mnie”… Co się stanie jeśli będąc w kuchni przyniesiesz mu kawę, którą sobie zaparzył? Robiąc pranie przejdziesz jeszcze do sypialni zobaczyć czy nie ma jego koszulki z wczoraj? Bądź wyrozumiała! Ty też nie jesteś ideałem i na pewno jakieś Twoje zachowania też denerwują Twojego faceta. 
    Związek to równorzędna relacja, a nie niewolnictwo. On na pewno też przymyka oko na pewne Twoje zachowania. Dlatego czasami ugryź się w język, uśmiechnij do ukochanego i nie zajmuj bzdurami.
  2. Chwal Go
    Lubisz kiedy Twój facet doceni Twoje starania? Zobaczy, że wysprzątałaś dom, zrobiłaś pyszny obiad, może jakiś deser, albo że zrobiłaś coś, co dawno wymagało „ogarnięcia” i pochwali Cię z buziakiem (w gratisie). Może zobaczy zmianę w Twoim wyglądzie – inna fryzura, nowa sukienka, wyjątkowy makijaż… Przecież lubimy jeśli facet zwraca na takie detale uwagę i mówi miłe rzeczy, chwaląc nas za to, co robimy. Efekt? Chcemy działać dalej i więcej, bo czujemy się docenione.
    Ale pamiętaj, że to działa też w drugą stronę! Oni też lubią być docenieni.
    Jeśli Twój facet umył naczynia po obiedzie albo odkurzył, naprawił samochód lub skręcił Ci szafkę do sypialni,… – nie trzymaj w sobie dobrego zdania o nim. Pochwal go! Powiedz, że jesteś z niego dumna, że sama byś tego nie zrobiła, że bardzo Ci pomógł. Na pewno zobaczysz zmianę w jego zachowaniu i większe zainteresowanie pomocą Tobie.
    Bo jeśli nieustannie się czepiasz to proste, że On nie będzie chciał Ci pomagać…
    Tak samo pamiętaj, aby wspomnieć o nim dobre słowo w towarzystwie – pochwal się jaki masz Skarb w domu 🙂
  3. Kobieto, nie duś go!
    Oczekujemy, że mężczyzna zapewni nam poczucie bezpieczeństwa, chcemy mu się wygadać, spędzać z nim romantyczne wieczory, chodzić na randki, być obsypywane prezentami. Wszystko super, ale…
    Mężczyzna potrzebuje przestrzeni dla siebie, a nie bycia z Tobą 24/dobę (nawet jeśli kocha Cię jak wariat). Może jeszcze o tym nie wiesz, ale Ty też tego potrzebujesz. Bycie ze sobą non stop powoduje, że jesteście sobą zmęczeni – macie przesyt; brakuje Wam kontaktu z innymi ludźmi, innymi opiniami. W pewnym momencie brakuje Wam tematów do rozmowy, bo nie macie sobie nic do powiedzenia! Nie opowiesz mu co robiłaś cały dzień, bo on to wiem – był tam razem z Tobą!
    Jeśli uda Wam się rozstać na kilka godzin – nie dzwoń do niego co 5 minut! Daj mu zatęsknić, daj mu chwilę dla siebie, daj mu przestrzeń – to naprawdę ważne.
  4. Bądź kreatywna i umiej go zaskoczyć – pozytywnie
    Która z nas nie chciałaby, żeby jej mężczyzna przyszedł do domu po pracy i powiedział: „Kochanie, kupiłem nam na dzisiaj bilety do kina”, „Zarezerwowałem stolik na kolację”, albo „Skarbie, szykuj się, przygotowałem dla Ciebie niespodziankę”? Nie znam takiej, która by się z tego nie ucieszyła. To naprawdę słodkie i kochane, ale dbanie o związek nie leży tylko w gestii mężczyzny. Fajnie będzie, jeśli Ty też od czasu do czasu coś zaproponujesz. Nie musi to być nie wiadomo co. Jeśli lubicie tańczyć – zabierz go do klubu, jeśli wróci po pracy – zabierz go do restauracji albo ugotuj coś pysznego w domu; jeżeli masz balkon lub ogór przygotuj posiłek na świeżym powietrzu, upiecz ciasto,… Pomysłów jest mnóstwo.
    W sytuacji, gdy Twój mężczyzna nie robi Ci żadnych niespodzianek – bądź pierwsza! Być może Twój związek przechodzi teraz kryzys i żadne z Was nie chce się starać, a każdego dnia żyjecie jak pies z kotem. Uwierz mi, ktoś musi wyciągnąć pierwszy rękę – nawet jeśli będziesz to właśnie Ty. Pokaż, że Ci na nim zależy, że umiesz go zaskoczyć – pozytywnie.
    Doceni każde Twoje staranie, a za którymś razem sam wyjdzie z jakąś propozycją.
  5. Zwracaj uwagę na jego potrzeby
    To miłe z jego strony, jeśli chce spędzić z Tobą czas i zrobi Ci masaż, pomoże w kuchni (gdy coś pichcisz), obejrzy z Tobą serial albo ulubioną komedię romantyczną, posłucha z Tobą Twojej ulubionej piosenki (mimo że sam za nią nie przepada). Ale nie patrz tylko na siebie!
    On też ma potrzeby, a skoro jesteście razem (jako para!) to Wasze potrzeby są na tym samym poziomie. Jeśli wrócił zmęczony z pracy i chce iść spać, a Ty masz ochotę na masaż – bądź wyrozumiała i zrozum, że On nie ma teraz na to siły; odpuść mu. Poczytaj książkę i nie narzekaj jaki to on jest zły i niedobry. 
    Jeżeli kilka razy oglądaliście razem komedie romantyczne, które uwielbiasz, a On ich nienawidzi, zaproponuj, żebyście obejrzeli coś na co On ma ochotę – nawet jeśli jest to film akcji.
  6. Nie obarczaj Go winą
    Czyli nie bądź reaktywna – bierz odpowiedzialność za swoje decyzje. Czasami coś nie wyjdzie – przypalisz obiad, stłuczesz wazon, spóźnisz się na tramwaj, nie wyrobisz się z wszystkimi obowiązkami. Życie…
    Są sytuacje, w których nie ma winnego, a one po prostu się dzieją. Pogódź się z tym i idź dalej, a nie obarczaj winą innych, szczególnie tych, którzy najbardziej Cię kochają.
Może odnalazłaś siebie w którymś z tych punktów – to dobrze. Dlaczego? Ponieważ być może uświadomiłaś sobie, że nie jesteś idealna i jest nad czym pracować. Człowiek popełnia błędy i uczy się całe życie. Ważne jest, aby te błędy naprawiać, a moc sprawcza jest w Twoich rękach.
Jeśli w Twoim związku nie wszystko jest takie, jakie być powinno, dziś wykonaj pierwszy krok. Podziękuj za pomoc, wyjdź z inicjatywą, zrób coś, na co ochotę ma Twój partner, daj mu odpocząć w samotności, gdy tego potrzebuje… Jestem pewna, że na pewno to doceni. 
Czytaj więcej >

SOCIAL MEDIA - BLASKI I CIENIE


Media społecznościowe to nie tylko środek do prostej i szybkiej komunikacji ze znajomymi, znajdujących się nawet w najdalszych miejscach na świecie. Najczęściej korzystamy z Facebooka, Instagrama, Twittera, YouTube’a, a także innych mniej znanych mediów.
Czy naprawdę służą nam one tylko do „dobrej” komunikacji?
Niestety, ale w dzisiejszych czasach atmosfera w Internecie zrobiła się dość „napięta”. Nie ma już beztroskiej radości z pisania ze znajomymi, takiej która była kiedyś.
Jestem tym pokoleniem, które pamięta jeszcze „Naszą Klasę”. To pierwszy portal społecznościowy, z którego korzystałam. Podobało mi się, że mogłam być w kontakcie ze znajomymi – nie tylko za pośrednictwem telefonu. Lubiłam wstawiać swoje zdjęcia i oglądać te, które były wstawiane przez moich znajomych. Wtedy nie robiło się tego dla „sławy” czy wzbudzenia zazdrości. Każdy się cieszył, że może się podzielić fragmentem swojego życia z innymi. Dało się żyć bez filtrów!
Nawet nie wiem kiedy pojawił się Facebook. Kolejny szał i radocha dla wszystkich. Błyskawiczne zakładanie kont, cieszenie się większa ilością możliwości. Granie w gry, zakładanie grup,video rozmowy, emotikony,… ale w pewnym momencie zrobiło się niezdrowo. Kiedy?
W momencie, gdy każdy chciał przedstawić coraz to ładniejsze zdjęcia, z coraz bardziej egzotycznych miejsc. Zaczęło brakować zwykłych prostych, codziennych zdjęć, a zaczęło przybywać tych „pozowanych”. 
Obecnie nie ma już prawdziwej rzeczywistości przedstawionej w social mediach. Powstała rzeczywistość wykreowana, która udostępniana jest na portalach. I tu zaczęły się schody. Dlaczego? Bo nie każdy z nas rozumie, że czasem to co przedstawione jest na zdjęciach jest dalekie od rzeczywistości.
Wiadomo, widzimy piękne zdjęcia – cudowne stylizacje, „modelowe pozy”, staranny makijaż i piękna sceneria,… – która z nas o tym nie marzy? Kiedy widzimy takie „idealne” profile na social mediach, m.in. na Instagramie, zaczynamy wierzyć, w to to wykreowane „życie codzienne”, które bardzo, ale to bardzo odbiega od naszego. Wydaje nam się, że krostki na twarzy czy piegi tylko szpecą nasze twarze; że naszej skóry, która pokrywa kości, jest zdecydowanie za dużo; że nasze nogi są bardzo, ale to bardzo krzywe i nieidealne… A gdzie wiara w siebie? Akceptacja?
Porównywanie się powoduje, że wcale nie czujemy się lepiej. Wręcz przeciwnie! Popadamy w kompleksy, z których nie tak łatwo się wydostać.
Patrząc na tą wykreowaną rzeczywistość na różnych profilach, obserwujemy także oznaczoną lokalizację albo po prostu – patrzymy na scenerię. Widzimy przeróżne miejsca – nawet te z najdalszych zakątków świata; piękne widoki, drogie restauracje, luksusowe butiki, najnowsze auta, sławni znajomi,… Nie potrafimy przejść obok tego obojętnie. Zazdrość zżera nas tak bardzo od środka, że:
  1. znając tę osobę przestajemy ją lubić, a nasze zachowanie w stosunku do niej staje się oschłe i zraża innych;
  2. popadamy w niewyobrażalne kompleksy, zamykając się w sobie, izolując i dołując.
Poprzez social media zaczynamy wierzyć w „idealne życie”. Ale czy ono naprawdę istnieje?
Czy spotkałaś kiedyś profil w mediach społecznościowych, na którym przedstawione są smutne wydarzenia z życia jakiejś osoby? Czy ktoś pokazywał, że nie stać go na obiad? Że brakuje mu pieniędzy na bluzkę z wyprzedaży? Że jeździ „na gapę” w tramwaju – nie dla szpanu, ale z braku gotówki. Ja się nie spotkałam i odpowiedź na pytanie „Dlaczego?” jest prosta. Ludzie wstydzą się swojej codzienności, tego że nie żyją w luksusie i że nie stać ich na każdą zachciankę.
Mieszkam teraz w dużym mieście, a także podróżuję do innych. Widziałam wiele osób, które próbowały robić sobie „idealne zdjęcie”. Tylko wiecie co? Te wszystkie dziubki, mocne makijaże, skąpe ubrania, seksowne pozy – to tylko kreacja danej osoby. Robią zdjęcia, krzycząc na swojego fotografa, fochają się, przeklinają, a później idą jakby nigdy nic. Normalnie. To nie jest sielanka, ale czyste kłamstwo i kreacja. Nie wyróżniają się z tłumu. W momencie kiedy nie wrzucają nic na social media idą często bez makijażu, w normalnych, przeciętnych ubraniach. Patrzę na sławną i rozpoznawalną osobę, ale jej nie poznaję; dlaczego? Bo jest niepodobna do tej osoby ze zdjęć.
Bezgraniczna wiara w świat przedstawiony w social mediach to „samobójstwo” dla Twojego wnętrza. Warto nabrać dystansu do tego, co jest przedstawiane w wirtualnym świecie.
Twoja obniżona samoocena i brak wiary w siebie nie będzie nikomu sprzyjał – przede wszystkim Tobie.
Dlatego w trosce o własne zdrowie – patrz na portale społecznościowe z przymróżeniem oka 😉
Czytaj więcej >

DLACZEGO LUDZIE SĄ CIĄGLE NIESZCZĘŚLIWI?


Na co dzień mijamy mnóstwo osób – na uczelni, w pracy, na ulicy, w tramwaju, sklepie… Są osoby, które chodzą z uśmiechem od ucha do ucha, ale takich niestety jest mało, bardzo mało. Zazwyczaj ludzie chodzą smutni, przygnębieni, z głową w telefonach. Dlaczego?! 
Powodów jest całe mnóstwo. Czasami to poważne problemy w pracy/w rodzinie/zdrowotne. W takich sytuacjach to nic dziwnego; przecież nikt nie skakałby z radości. Jednak to nie jedyny powód, dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi. Chciałabym przedstawić kilka przykładów, w których być może odnajdziesz siebie. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu będziesz silniejsza, szczęśliwsza i uśmiechnięta – bo tak wyglądasz najpiękniej.
Pierwszym i najczęstszym problemem jest zazdrość i porównywanie się. Oczywiście, nie porównujemy się do osób, które są w trudniejszej sytuacji od nas, ale tych, którzy w naszym mniemaniu są lepsi. Bo ma piękny, duży dom, najnowszy model auta, piękne firmowe ubrania, stać ją na miesięczne wakacje za granicą, ma pracę, w której może się realizować,… Wymieniać można bez końca.
Szkoda, że jeśli jesteś studentką w dużym mieście nie widzisz, że są osoby, które nie podejmą się studiowania lub nie wyjadą do miasta, gdzie mają duże perspektywy na przyszłość, ponieważ ich na to nie stać. Jeśli masz auto, nawet z XX wieku to nie widzisz osób, które od lat odkładają na samochód, bo na ten moment ich na to nie stać. Jeżdżąc w Bieszczady nie doceniasz tego, że możesz odpocząć kilka dni poza domem; a przecież są osoby, których nie stać nawet na weekendowy wyjazd.
W tych przykładach wychodzi kolejny problem – nie doceniamy tego co mamy.
Co jest też ważne – jedyne życie, które naprawdę znamy to nasze własne. Znasz swoje życie 24 godziny na dobę, wiesz wszystko co dzieje się każdego dnia, ponieważ tego doświadczasz. Cudzego życia widzisz jedynie fragmenty – momenty, w których jesteś z daną osobą, to co chce ona przedstawić w mediach społecznościowych (a to też zupełnie inna rzeczywistość), to co druga osoba Ci opowie. Nie znasz całego życia drugiej osoby, nie widzisz wszystkiego, czego ona doświadczyła. A zdroworozsądkowo – jak można porównywać się do osoby, które życia nie znasz?
Nie wiem czy zwróciłaś uwagę, ale ludzie nie lubią mówić o swoich niepowodzeniach. Zazwyczaj kiedy zapytasz koleżanki co u niej, odpowie Ci że cudownie. Spędza wakacje np. na Karaibach, piękne drinki, smaczne jedzenie, miła atmosfera. Opowiada Ci przeróżne historie, które miały miejsce na jej wyjeździe. Zaczyna w Tobie narastać ogromna zazdrość, bo Ciebie nie stać na takie wakacje. Czujesz się gorsza i nieszczęśliwa ze swoich wakacjach, bo uważasz, że kilka dni spędzonych na Mazurach czy w domu rodzinnym to wstyd i żaden odpoczynek.
Ja sama kiedyś tak uważałam, dopóki nie usłyszałam bardzo mądrego zdania: „Wakacje to nie położenie geograficzne, ale stan umysłu”. I tak naprawdę jest!
Co z tego, że była na Karaibach skoro tam razem z chłopakiem zdecydowała się na rozstanie po kilku latach? Co z tego, że pojechała na Karaiby skoro od lat nie utrzymuje kontaktu z rodzicami i nie może do nich pojechać, bo wie, że są skłóceni i że nie dostanie od nich wsparcia? Co z tego, że tam pojechała skoro może cierpieć na poważną chorobę? Nie mieć przyjaciół?
Bezgranicznie ufamy ludziom w to co mówią, a mówić umieją pięknie. Szkoda tylko, że mówią to o czym chcą mówić, o tym, w czym mogą się pochwalić i być „lepszym” od innych.
Są też osoby, które odhaczają sobie spełnione marzenia, zrealizowane plany zupełnie się z tego nie ciesząc. Dlaczego? Ponieważ wciąż gonią za czymś nowym, nieustannie chcą czegoś jeszcze, jest im ciągle mało.
Udało Ci się kupić wymarzoną sukienkę? Masz to gdzieś, bo zobaczyłaś już piękne buty, które musisz mieć i to na nich skupiasz swoją uwagę.
Dostałaś piękny bukiet kwiatów od swojego chłopaka/narzeczonego/męża – taki, o którym zawsze marzyłaś – nie doceniasz tego, bo przecież mógł kupić Ci coś jeszcze, np. czekoladki.
Kiedy nie jesteśmy zadowoleni ze swojego życia jest jeszcze jeden powód. Zrzucanie odpowiedzialności za nasze własne szczęście na innych. Uzależnianie swojego życia od decyzji innych i zbyt wysokie wymagania wobec innych. Np. „Nie karz mi się cieszyć z tego bukietu, skoro nie dałeś mi nic więcej. Przecież wiesz, że mam dzisiaj imieniny, powinieneś się bardziej postarać”.
W tej sytuacji obarczasz kogoś winą za swoje nieszczęście tylko przez to, że oczekiwałeś więcej. Skąd druga osoba miała wiedzieć, że oczekujesz czegoś jeszcze? Dlaczego nie doceniasz tego co masz (tym bardziej, że o tym marzyłaś)?
Kolejnym powodem nieustannego nieszczęścia jest ślepa wiara w to, co pokazywane jest w mediach społecznościowych.
Instagram pokazuje piękne zdjęcia – to prawda. Znajdziemy tam wie pięknych fotografii z wakacji, wnętrz, portretów,… Wierzymy, że to co przestawione jest w mediach, jest takie na prawdę. Widzimy piękne figury dziewczyn, ich ciała w strojach kąpielowych, w których nie widać nawet grama celulitu, twarze bez trądziku, śliczną opaleniznę, cudowne stylizacje, wspaniałe wnętrza domów,… Jest się nad czym zachwycać. Ciężko jest nam jednak uwierzyć, że najprawdopodobniej jest to tylko kreacja. Oczywiście, część osób szczerze przedstawia swoją rzeczywistość, ale jest to zaledwie garstka.
Photoshop, retusze, filtry – to one pomagają dużej części osób zdobywać lajki, serduszka, mnóstwo komentarzy i zachwytów. A my wierzymy, że tak jest. A przecież ludzie chcą pokazywać, że ich życie jest idealne, mimo że w rzeczywistości borykają się z wieloma problemami.
Jak zdążyłaś zauważyć, to tylko kilka najczęstszych problemów, które dotyczą naszego nieszczęścia. Jeśli czujesz, że w któryś zdaniu widzisz odzwierciedlenie siebie teraz, nie przejmuj się – takich osób jak Ty jest wiele. Ja sama do nich należała, i to nie tak dawno temu.
Jeżeli do głowy będą chciały Ci przyjść myśli, że jesteś gorsza to pamiętaj:
  • o osobach, które są w trudniejszej sytuacji od Ciebie
  • że ludzie mówią o tym, w czym będą mogli wypaść lepiej od Ciebie (oraz innych swoich rozmówców) 
  • social media nie przedstawiają prawdziwej rzeczywistości, ale to co ludzie chcą pokazać światu
  • nic nie trwa wiecznie – Twoja sytuacja może ulec poprawie w każdej sytuacji
A najlepszym rozwiązaniem będzie skupianie się na Twoich pozytywnych doświadczeniach. A jeśli chcesz się porównywać to tylko z samą sobą – sprzed jakiegoś okresu.
Czy uważasz ten tekst za przydatny? Odnalazłaś w nim siebie? Pomógł Ci? Daj znać – czekam na Twój komentarz z opinią 🙂
Czytaj więcej >

HOBBY – JAK TO Z NIM JEST?


Pasja, która daje człowiekowi satysfakcję – to cudowne uczucie móc oddać się czemuś, co się kocha, w chwilach złości, smutku czy radości. Czy pasja przychodzi sama? Oczywiście, że nie! Ale jeśli zaczniesz coś robić, coś co Cię zainteresuje i wciągnie, będziesz wiedział, że w tym momencie Twoje życie bez tego nie będzie już takie samo. To tak jak z miłością.
W moim dwudziestojednoletnim życiu miałam kilka naprawdę fantastycznych pasji, które w każdym okresie mojego życia bardzo mi pomogły. Piszę „miałam” ponieważ z czasem ulegało to zmianie, jednak od kilku już dobrych lat poświęcam się głównie jednej – ale po kolei…
Czasy podstawówki to koła plastyczne, które uwielbiałam. Rysowanie, malowanie bardzo mnie odprężało, uwielbiałam to. W swoim rodzinnym domu do tej pory mam rysunek martwej natury na brystolu, malowany węglem. Uwielbiam go…
W tak zwanym międzyczasie próbowałam tańca – głównie towarzyski, ale nie tylko. Fajne zajęcia ruchowe pozwalały mi się wyładować. A jak to ze sportem bywa naprawdę pomagał – psychicznie i fizycznie. Nie da się zaprzeczyć, że miałam wtedy kilka kilogramów za dużo 😉
Był także fotografia – uwielbiałam robić zdjęcia – przede wszystkim krajobrazowe. Fotografowanie połączone ze spacerowaniem, a później obróbką zdjęć to coś co bardzo mnie pochłaniało. Kiedy mogłam, szczególnie w czasie ferii zimowych, to uczestniczyłam w różnych kursach – zarówno praktycznych jak i teoretycznych. Na jakiś czas to porzuciłam, ale teraz wróciłam – i to ze zdwojoną siłą! Teraz się nie poddaję, a wręcz przeciwnie – nieustannie kształcę. Nawet nie wiecie jaka to dla mnie frajda.
Kiedy byłam w czwartek klasie do mojego życia weszła muzyka i zagościła w moim życiu i sercu na dłużej. Nauczyłam się grać na gitarze i uważam, że to właśnie to nauczyło mnie wytrwałości, pracy mimo zniechęcenia, działania,… Muzyka pozwoliła mi się rozwinąć.
Grałam, śpiewałam, kształciłam się na różnych kursach. Granie i śpiewanie (tak, tak – też śpiewałam) pochłonęło mnie całkowicie. Ta umiejętność pozwoliła mi udzielać się w różnych sferach – w szkole, Kościele, diecezji, a także towarzysko. Dzięki muzyce poznałam wiele fantastycznych i inspirujących ludzi. 
Choć po gitarę nie sięgam już tak często, to wiem, że nie zapomnę jak wiele jej zawdzięczam. 
Od jakiegoś czasu w moim życiu jest pisanie i to ono pochłania mnie całkowicie. Uwielbiam to!
Prawda jest taka, że blogowałam (i wciąż to robię) od dzieciństwa – naprawdę! Swój pierwszy blog założyłam będąc w podstawówce. Ale pewnie się domyślacie, że pisałam tam na „mało ważne” tematy. Ale przyznam, że sama dokładnie nie pamiętam.
Tak naprawdę, solidnie, wzięłam się za blogowanie po maturze. Tematyka lifestylowa daje mi nieograniczone możliwości. To początek czegoś wielkiego. Na samym początku, uwierzyłam, że potrafię, że idzie mi to dobrze, spełniam się, jestem zadowolona ze swojej pracy (i progresu jaki robię). 
Jak widzisz, na każdym etapie mojego życia miałam takie zajęcia, które bardzo mi wtedy pomagały. Pozwoliły mi rozwinąć wiele umiejętności, pomagały mi zdobyć pewność siebie. Wiem, że dzięki nim wzrastałam. Nie byłabym tą osobą, którą jestem teraz.
Każdego dnia staram się doceniać, że mam pasję; mam coś, co motywuje mnie, aby wstać każdego dnia – co mnie odpręża i w czym mogę się doskonalić.
Jeśli nie masz jeszcze zajęcia, które pomaga Ci w trudnych chwilach, które daje Ci siłę na cały dzień nic straconego! Każdy dzień jest dobrym dniem, aby zacząć. Tylko proszę nie mów „od jutra”. Zacznij działać już dziś!
Zastanów się, może jest coś co kiedyś sprawiało Ci przyjemność? Może to porzuciłeś? Kiedyś nie było czasu i ulubione zajęcie poszło w kąt? Może ostatnio odkryłeś coś fajnego i chcesz to robić? Pieczenie? Gotowanie? Jazda na rowerze? Zajęcia fitness? Rysowanie? Gra na jakimś instrumencie? Pisanie? Czytanie książek? 
Możliwości jest naprawdę mnóstwo. Jeśli nie wiesz, czego mogłbyś się chwycić – po prostu próbuj różnych rzeczy. Znajdź coś, co będzie z Tobą spójne, coś dzięki czemu będziesz mógł się rozwijać, co będzie Ci sprawiać radość. 
Trzymam za Ciebie kciuki!
Masz już jakieś hobby? Co naprawdę sprawia Ci przyjemność? Może nie miałeś wcześniej pasji, ale teraz coś wpadło Ci do głowy? Daj znać w komentarzu!
Czytaj więcej >

LISTA MARZEŃ


Macie marzenia? Głupie pytanie! Kto ich nie ma. Marzenia są nieodłączną częścią naszego życia – i dobrze. Ja doceniam je każdego dnia, ponieważ są moją motywacją, aby wstać z łóżka i zacząć działać. Jedno zrealizowane daje początek kolejnemu. Cudowna sprawa!
Marzenia miałam od zawsze, jak każdy z nas. Najpierw były one dość błahe, np. jak to w dzieciństwie. Ale z wiekiem stawały się coraz „normalniejsze” i coraz więcej wnosiły do mojego życia. Zawsze myślałam o marzeniach i ich realizacji, ale nigdy ich nie zapisywałam.
Kilka lat temu, mniej więcej trzy albo cztery, spotkałam się z przyjacielem. Poszliśmy na spacer i z ogromną pasją i satysfakcją opowiadał mi o swoich osiągnięciach. Tak naprawdę wszystko, co sobie zaplanował, udało mu się zrealizować. Szedł jak burza!
Zapytałam go wtedy jak on to robi???!!! Wtedy był to dla mnie naprawdę człowiek sukcesu, zresztą jest do tej pory.
Przyznał się, że wszystkie marzenia zapisuje. „Dokopał się” do pewnych badań, które potwierdzały, że marzenia zapisane mają większą szanse spełnienia niż te tylko pomyślane w głowie lub wypowiedziane.
Np. Jeśli chcesz kupić sobie czerwone ferrari to wydrukuj sobie jego zdjęcie i powieś w widocznym miejscu. Za każdym razem, widząc go, będziesz przypominać sobie o swoim celu, i w łatwiejszy sposób rezygnując z innych przyjemności. Heloł! Nas, zwykłych szaraczków, nie stać na wszystko; żeby coś mieć, trzeba zrezygnować z czegoś innego.
Przyznam się, że osobiście nie drukuję sobie zdjęć swoich marzeń i nie wieszam ich np. na lodówce. Jednak i tak wzięłam sobie do serca jego słowa. Postawiłam nie na postać obrazkową, ale pisaną.
Sporządziłam swoją listę marzeń, która okazała się być moim pierwszym krokiem do prawdziwego i świadomego "stąpania po ziemi". Od tego momentu moje życie zaczęło wyglądać inaczej, bo przede wszystkim zmieniło się moje podejście.
Marzenia przestały być czymś oddalonym ode mnie o miliony lat świetlnych. Zaczęły stawać się czymś możliwym i namacalnym. 

Jak ją zrobić?

Po raz kolejny powiem to samo – usiądź w odosobnieniu i siedź sam ze sobą oraz własnymi myślami. Uwierz mi, że to naprawdę ważny czas. Tylko wtedy, z dala od hałasów, głosów innych ludzi, różnych rozpraszaczy (m.in. telefonu czy portalów społecznościowych) uda Ci się naprawdę skupić na tym, co jest ważne w danym momencie.
Daj sobie czas – dobrze jest usiąść z tym nie tylko jeden dzień i nie tylko 5 minut. Życiowych planów i marzeń nie wyobrazisz sobie w tak krótkim czasie. Trzeba naprawdę do tego usiąść, aby to zadanie (ta lista) miało sens. Zastanów się jak i gdzie widzisz się za kilka lat, co chciałbyś umieć, robić, czym zajmować się zawodowo,…
Wiem, że życie czasem weryfikuje nasze plany, ale ważne aby mieć zarys.
Dlatego poświęć na to zadanie kilka dni, np. po ok. 30 minut dziennie lub dopisz coś kiedy po prostu przyjdzie Ci do głowy.
Kiedy będziesz miał już swoją chaotyczną listę, warto ją wtedy posegregować; czyli: cele zawodowe, rozwój osobisty, hobby, podróże,… To zdecydowanie ułatwi Ci „wizualne ogarnianie”.
Co jest bardzo ważne! Pisz ręcznie! Na spotkaniu z coachem rozmawiałam o tym i uwierzcie, że jest to naprawdę istotne. To co piszemy ręcznie zostaje przez nas lepiej zapamiętane (dlaczego robi się ściągi ręcznie i często nawet się z nich nie korzysta?!), a na marginesie – kształtujemy swój charakter pisma.
U mnie lista nie wisi w widocznym miejscu, mam ją w szufladzie przy biurku – do szuflady zaglądam często, przez co widząc tę listę pamiętam o niej. Jak często zaglądam do listy? Oczywiście nie codziennie, ale co jakiś czas – aby sobie przypomnieć do czego dążę, odhaczam co udało mi się zrealizować, a czasami jeszcze coś dodaję. Przecież marzenia zmieniają się wraz z wiekiem i etapem na którym w danym momencie się znajdujemy – to całkowicie normalne. 
I pamiętaj! Lista marzeń nie zrobi za Ciebie całej roboty! To tylko (i aż) Twoje narzędzie, które ma Ci pomóc. Ty widząc zdjęcie lub treść marzenia (inaczej cel) masz do niego iść, obierając najlepszą dla Ciebie drogę (często wiąże się to z wyrzeczeniami). 
Mi ta lista naprawdę pomaga, mam nadzieję, że Tobie również pomoże. 
Czytaj więcej >

WYZWANIE JĘZYKOWE


Lubicie język angielski? Ja bardzo! W związku z tym postanowiłam zrobić coś dla siebie i uczyć się go nie tylko na uczelni, ale także w czasie wolnym. Szczególnie teraz, kiedy uczelnia się jeszcze nie rozpoczęła, ale także w początkowych miesiącach nauki, gdy nie będzie jej aż tak wiele (mam nadzieję!).

Same zajęcia nie wystarczą - nie ważne czy to zajęcia w szkole, na uczelni, korepetycje,... Trzeba włożyć wysiłek i poświęcić swój czas. 
Aby opanować język obcy na naprawdę dobrym poziomie trzeba uczyć się słówek I robić to systematycznie. Nieznane wyrazy pojawiają się wszędzie - filmach, książkach, konferencjach, webinarach, piosenkach, codziennej konwersacji... 
Niektórych słów nawet nie tak trudno się domyślić z kontekstu zdania, inne można łatwo sprawdzić w słownikach. Są jednak IDIOMY, które warto znać. Idiomy to utarte związki wyrazowe, które składają się z kilku słów, a ich całościowe znaczenie jest zupełnie inne niż dosłowne znaczenie każdego ze słów. Gdy w zdaniu użyty jest idiom, nie tak łatwo domyślić się jego znaczenia.

W związku z tym, razem z FISZKI stworzyliśmy wyzwanie językowe, które, mam nadzieję, zachęci nas (mnie także) do tego, aby uczyć się języka angielskiego - dla siebie!
Dlatego zapraszam Was na październikowe wyzwanie! Nauki na uczelni nie będzie jeszcze wiele, w szkole, liczę na to, że też nie będzie tragedii. Razem możemy przeżyć cudownych 31 dni, ucząc się nowych słówek. Po zaledwie miesiącu poznasz 155 nowych słówek - każdego dnia tylko (i aż) 5 nowych idiomów do przyswojenia, wraz z przykładami użycia.

ZAPRASZAM do zapisywania się! Ruszamy 1-go października.
ZAPISY trwają od dziś do 29 września. Jak się zapisać?!
Na mój adres mailowy, ajga.pisze@gmail.com, wyślij maila - w tytule "Wyzwanie językowe", a w treści "Chcę wziąć udział w wyzwaniu". Wielka prośba! Podaj także swoje imię.

Nie czekaj do ostatniej chwili i zapisz się już dziś!
Już nie mogę się doczekać! A Ty?
Czytaj więcej >

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia